Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Z języka deweloperskiego na polski: slogany versus rzeczywistość

2

Mimo środkowoeuropejskiego klimatu są miejsca, w których zawsze świeci słońce, na niebie regularnie pojawia się tęcza, nigdy nie przychodzi zima, a wśród kwiatów i zieleni bawią się grzeczne dzieci. Obrazy potwierdzające ich istnienie można znaleźć na stronie internetowej niemal każdego dewelopera. To nazwy nowo budowanych osiedli.

Shutterstock.com
Z języka deweloperskiego na polski: slogany versus rzeczywistość

Gdzie ja jestem?

Nazwy wielu nowych osiedli i apartamentowców kojarzą się raczej z ciepłymi krajami niż z Mazowszem albo Śląskiem. Do wyboru, do koloru: Zielona Italia, Eolian Park z budynkami o nazwach Wysp Eolskich, Osiedle Hiszpańskie z własnym Madrytem. Dla fanów anime i sushi – Sakura. Jest też Manhattan Place, a także krainy bajeczne – Residence Avalon, Osiedle Eldorado, ale również jednoznacznie brzmiące Wyspy Luksusu. Wciąż, chyba siłą inercji, nadużywa się makaronizmów, czerpiąc nazwy z angielskiego, włoskiego lub innych języków.

Zdarza się jednak, że geograficzne zawirowania są bardziej subtelne. Ot, znika kilka kilometrów dzielących bardziej i mniej prestiżową dzielnicę. I nagle na warszawskim Gocławiu z jego wysoką zabudową pojawia się kawałeczek Saskiej Kępy, znanej z modernistycznych willi i zieleni. W tym przypadku deweloper postawił nawet tablicę Miejskiego Systemu Informacji (prawie-jak-prawdziwa) – w miejscu, w którym wskazywana jest dzielnica, wstawiono nazwę inwestycji.

Sto lat!

Apartamenty Zdrowie, Osiedle Pogodne, Dobra Wola... z nazw deweloperskich inwestycji można poskładać całkiem zgrabny wianuszek życzeń. W ten sposób zgrabnie łączą się PR i prastare myślenie magiczne. Dobre imię ma przecież oddalać zło, sprzyjać powodzeniu, zapewniać szczęśliwe życie. I kształtować rzeczywistość, bo jak inaczej potraktować nazwanie osiedla dziesięciopiętrowych bloków Kameralnym?

W ofercie było inaczej

Myślałem, że Osiedle Leśne będzie w lesie? - Wycięliśmy las pod jego budowę - odpowiada zadowolony pan z działu sprzedaży. Komiksowa scenka Janka Kozy jest gorzko-śmieszna, ale nie do śmiechu jest osobom, które skusiły się na wizualizacje pełne zieleni. Budynek na skraju miasta może nawet będzie sąsiadował z uroczymi łąkami i zagajnikiem, ale niezbyt długo. Kilka miesięcy, może rok albo dwa po zakupie za blaszanym płotem ruszy budowa kolejnego etapu i wkrótce przez okna będzie można zaglądać na balkony nowych sąsiadów. Albo zacznie się budowa wyczekiwanej od dziesięcioleci obwodnicy. Zdarza się też, że ważny dla młodych rodziców plac zabaw w pewnym momencie znika, a na jego miejscu pojawia się wykop pod następny wielorodzinny budynek. Poniewczasie okazuje się, że placyk czy kwietnik był tylko tymczasowy.

Czy można uniknąć takiego scenariusza? Tak, przynajmniej w niektórych przypadkach. Zawsze przed podjęciem decyzji warto sprawdzić plan zagospodarowania i przeznaczenie sąsiednich posesji. A na początek po prostu przejść się po okolicy. Bywa, że tam, gdzie na wizualizacji widać piękną zieleń, w rzeczywistości jest już parking albo stare bloki. Na wizualizacji dzieci bawią się na kocykach przy domu – a tymczasem krótka wizja lokalna pokazuje, że tylko szerokość chodnika oddziela plac budowy od ruchliwej dwupasmówki. Na wizualizacjach próżno także szukać takich szczegółów jak kominy pobliskiej elektrociepłowni, fabryczne hale czy tory zajezdni tramwajowej. Może się za to znaleźć oznaczenie podkreślające np. bliskość metra, nawet jeśli stacja nie powstanie w najbliższej dekadzie.

Co znaczy to słowo?

Staroświecki słownik nie najlepiej sprawdza się przy czytaniu ofert deweloperskich. Co prawda dla wielu osób, jak dla redaktorów PWN, apartament to wciąż luksusowo urządzone, wielopokojowe mieszkanie lub podobne pomieszczenie w hotelu albo wręcz reprezentacyjne i prywatne wnętrze pałacowe. Ale w informacji o nowej inwestycji mogą tak być określone nawet mieszkania o powierzchni 50 mkw. i przeciętnym standardzie. Najmniejsze lokale rzadko określane są jako kawalerki czy garsoniery. Autorzy opisów sięgają raczej po określenia takie jak studio czy nawet mikroapartament. Wszystko, byle uniknąć skojarzeń z ciasnotą czy niewygodą. Swoje robi też presja rynku - skoro termin stosowany jest w jednym dziale sprzedaży, konkurencyjna firma nie zostanie przecież z tyłu. Język reklam musi się więc rozwijać.
Z drugiej strony, pojawiają się nieśmiałe próby określenia, czym wyróżnia się luksusowe mieszkanie, czyli tradycyjnie rozumiany apartament. Kryteria są płynne. Kupując nieruchomość, najlepiej więc nie skupiać się na efektownych opisach, tylko sprawdzić zgodność oferty z własnymi potrzebami i możliwościami.

0

Historia bikini, czyli jak trendy zataczają koło

0

Sprawdzamy, jak ewoluowała moda plażowa i które dekady wpłynęły na formowanie się hitów tego lata.

Shutterstock.com
Historia bikini, czyli jak trendy zataczają koło
CZYTAJ DALEJ

Uwaga! Domowe wypadki, którym możesz zapobiec

2

Dom kojarzy nam się przede wszystkim z komfortem i poczuciem bezpieczeństwa. Jednak okazji do zrobienia sobie krzywdy, wbrew pozorom, jest w nim co niemiara. Jakie wypadki zdarzają się w domu najczęściej i jak im zapobiegać?

O wypadek nietrudno. Nawet we własnym domu. Fot. Shutterstock
Uwaga! Domowe wypadki, którym możesz zapobiec
CZYTAJ DALEJ