Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Suma wszystkich szczęśliwostek daje większe szczęście

0

Doceniaj małe rzeczy. Im szybciej będziesz umiał to robić, tym doświadczysz w życiu więcej małych radości – to jedna z rad Edmunda Mrozowskiego dla wszystkich, którzy szukają szczęścia na wiosnę. Twórca comentryzmu mówi też o działaniach, które niewiele nas kosztują, a pomagają poprawić samopoczucie.

unsplash.com
Suma wszystkich szczęśliwostek daje większe szczęście

Jolanta Pawnik: Kultura narzuca nam wręcz obowiązek bycia szczęśliwym. Co to jest szczęście - droga do osiągnięcia wewnętrznej równowagi? Dobrostanu? Realizowania marzeń? Jak ludzie definiują szczęście?

Edmund Mrozowski: Mówiąc najprościej, szczęście to stan umysłu, emocja oceniana jako pozytywna, która może być chwilowa albo trwała. Chwilowe szczęście to radość, przyjemność, trwałe natomiast to zadowolenie z życia, które oceniamy jako udane, wartościowe, sensowne.

Warto zauważyć, w jakim kontekście ludzie najczęściej ludzie używają słowa "szczęście". Mówią: "Ale miałem szczęście", kiedy zdobędą albo osiągną coś wartościowego, tak samo mówią też, kiedy unikną jakiegoś przykrego zdarzenia, wypadku. Mówiąc "miałem szczęście, udało mi się", mają na myśli, że nie mieli na to, co się stało, żadnego wpływu. Po prostu mieli szczęście.

Jest takie pojęcie w psychologii – wewnątrzsterowność i zewnątrzsterowność. By ocenić, jakim jest się człowiekiem, można zrobić krótkie ćwiczenie, mając do dyspozycji skalę od 1 do 10. Jeśli uważasz, że w życiu wszystko zależy od ciebie i to ty, nikt inny, decyduje o tym, co się w nim dzieje, na skali byłoby 10. Jeżeli uważasz, że wszystko zależy od innych i to oni decydują o tym, co dzieje się w twoim życiu, to 1. Co ci wyszło? Osoba, która postawi sobie 1, jest skrajnie zewnątrzsterowna, będzie uważała, że na szczęście nie da się zapracować - kiedy chce, to przyjdzie, a kiedy zechce, odejdzie. Po przeciwnej stronie będzie osoba skrajnie wewnątrzsterowna. Ta powie, że na szczęście sobie zapracowała i zasłużyła. Oczywiście pomiędzy 1 a 10 są inne cyfry na skali i nigdy nie będziemy tak zdecydowanie określeni.

Szczęście zawsze było, jest i będzie bardziej atrakcyjne niż nieszczęście. Bo co może być atrakcyjnego w nieszczęściu? Nie ma nic. Jeśli mówilibyśmy o wartościach, to i w nieszczęściu możemy takie znaleźć. Na przykład to, że uczy. Często boleśnie szybko.

Wiosna to czas, kiedy naturalnie jesteśmy bardziej radośni. Obserwujemy przyrodę, cieszymy się ciepłem, słońcem. To także czas, kiedy do gabinetów psychologów trafia więcej osób, które nie radzą sobie z tą eksplozją optymizmu.

To prawda. Tak sobie nie radzą, że zaniedbują nawet terapie, częściej chodzą na wagary. Najprościej można by powiedzieć, że wiosna budzi do życia nie tylko rośliny, ale też organizmy. Najbardziej znany organizm budzący się ze snu zimowego to organizm niedźwiedzia, ale my, ludzie, też mamy organizm, chociaż niektórzy chcą go zredukować tylko do mózgu albo raczej - do świadomości i myślenia. Jest słońce, po zimowym letargu ruszamy się więcej, a to powoduje większe wydzielanie endorfin, tzw. hormonów szczęścia. "Produkujemy" te hormony, śmiejąc się, jedząc czekoladę, uprawiając seks, zakochując się. Jakoś te wszystkie zachowania i czynności pięknie się z wiosną komponują. Prawda?

Jak rozsądnie ustawić sobie granice, nie oczekiwać szczęścia w skali makro, ale właśnie mikro?

Żeby stawiać sobie granice, trzeba wiedzieć, czego mają one dotyczyć. Wszelkie granice w działaniu człowieka zamknąłbym w etyce i moralności. Słyszę jeszcze inne trudne słowo - "rozsądek". Co to, do diabła, jest ten rozsądek? Pewnie coś z rozumem. Kto z nas nie zaznał szczęścia po jakimś szaleństwie? Jeśli to szaleństwo jest w granicach prawa, etyki, moralności, nie rujnuje nikomu życia, to może poszalejmy.

Dojście do celu w skali makro wymaga najczęściej realizacji celów pośrednich. Żeby w ogóle dojść gdziekolwiek, trzeba iść. Jeżeli temu chodzeniu nadamy kierunek, to już jest chodzenie celowe - stawianie pojedynczych kroków w wyznaczonym kierunku. Skupiamy się na pojedynczych krokach. Jeśli będą zrobione dobrze, to z pewnością dojdziemy tam, gdzie chcemy. Postępujemy tak w biznesie, rozwoju osobistym czy rozwoju kompetencji. Jest długofalowy cel, jednak skupiamy uwagę na realizacji celów pośrednich.

Znakomitym przykładem jest Adam Małysz, który pytany przez dziennikarzy, czy myśli o wygranej, powtarzał jak mantrę: "Ja chcę tylko oddać dwa dobre skoki". O to właśnie chodzi. Wielu himalaistów opowiada, że kiedy wspinają się, nie patrzą na szczyt. Patrzą na to, żeby postawić pewnie następny krok. Szczyt pojawi się w kolejnym dobrym kroku.

Co może nam pomóc w osiągnięciu szczęścia w skali mikro? Jakieś proste triki?

Jeśli nie będziesz zbyt intensywnie skupiona na szczęściu "wiecznym" (mnie bardziej kojarzy się to ze śmiercią niż z życiem), to jest szansa, że dostrzeżesz drobne rzeczy, które powodują, że jest ci dobrze, masz lepsze samopoczucie, spotkało cię coś miłego. Poszerzaj świadomość siebie. Ja nazywam to "zaciąganiem ręcznego hamulca". Nie wolno ciągle tylko jechać. Kiedy jesteś kierowcą, wiesz, czym to grozi. Musisz odpoczywać. Trzeba się zatrzymać, ale to może nie wystarczyć. Bez zaciągniętego hamulca możesz "toczyć" się dalej.

Chodzi o to, żeby zacząć zwracać uwagę na takie drobne rzeczy, których w pośpiechu codzienności nie zauważamy. Na przykład na to, że istnieje cisza, zapach, smak. Suma wszystkich "szczęśliwostek" daje "większe" szczęście.

Jest cały wachlarz działań, które niewiele nas kosztują, a pomagają poprawić samopoczucie - uśmiech, życzliwość, wdzięczność, dawanie. Jak wprowadzić do swojego życia proste zmiany, by było bardziej satysfakcjonujące?

Bertold Auerbach mówił: "Kto nie jest zadowolony z tego, co ma, nie będzie zadowolony z tego, co chce osiągnąć". Jeśli będę myślał ciągle o tym, że jestem nieszczęśliwy, to w końcu będę nieszczęśliwy. Sposób myślenia wpływa na nasze działania. Można rozpocząć dzień od nucenia: "Jak dobrze wstać skoro świt" – piosenki ze słowami Jonasza Kofty, albo kląć w duchu, że znowu jest dzień i nie ma kawy, i nie ma słońca, i niech to… Możesz sam zdecydować, jak rozpoczniesz dzień. To działa. Kiedy zaczynasz być zadowolony z tego, co masz, będzie się łatwiej… podzielić.

Jak zacząć wprowadzać zmiany?

Trzeba zaczynać od prostych rzeczy, stawiając sobie proste cele, które są dosyć łatwe do osiągnięcia. Dlaczego? Bo sukces rodzi sukces. Wygrana mobilizuje, nawet ta najdrobniejsza. Choćby uśmiech. Pierwszym krokiem w trenowaniu uśmiechu byłoby na przykład wyrobienie u siebie nawyku, że korzystamy z lustra nie tylko po to, by zobaczyć, czy makijaż dobrze się trzyma, ale też, czy się uśmiechamy. Uśmiech zmienia ciebie (wpływa na samopoczucie), ale też udziela się innym. To jest właśnie to, co się mnoży, gdy się… dzieli.

Szczęście można trenować, ale dla niektórych to może być walka. Jak być bojownikiem o szczęście? Na co stawiać, co odpuszczać? Jak nie dać się zwariować obowiązkom i wyznaczonym celom?

To zależy od naszego systemu wartości. Nie sposób być szczęśliwym, kiedy jest to niezgodne z tym, na czym nam bardzo zależy. Jeśli bycie uczciwym jest dla nas ważne, to trudno oczekiwać, żeby w sytuacji, gdy osiągniemy sukces nieuczciwie, odczuwać szczęście. Na krótko – tak, na dłużej nie. Musisz poznawać samego siebie. Odkrywać po kawałku. To czasami wygląda jak obieranie cebuli - można się popłakać. Człowiek się zmienia. Nie jest taki sam przez całe życie, nawet jeśli niektórym tak się często wydaje.

Jak nie dać się zwariować?

Nie pędzić przez życie, bo okrążymy ziemię, a świata nie zobaczymy. Doceniać małe rzeczy nie tylko na starość, bo im szybciej będziemy umieli to robić, tym więcej "szczęśliwostek" przeżyjemy. Akceptować chwile, w których jesteśmy nieszczęśliwi. Nie trwają wiecznie, a bez nich - paradoksalnie - nie wiedzielibyśmy, co to znaczy szczęście. Dawać sobie prawo do popełniania błędów i nie skupiać się na nich. Cele można zmieniać i weryfikować. Obowiązki można podzielić, wyeliminować. Ludzki mózg to ogromna siła sprawcza. Jeśli przekroczysz barierę dźwięku, to możesz siebie nie usłyszeć albo usłyszysz zbyt późno.

Edmund Mrozowski - psycholog biznesu i rozwoju interpersonalnego. Pierwszy w Polsce comentre. Twórca comentryzmu, czyli sztuki łączenia coachingu, mentoringu i trenowania. Specjalizuje się w motywacji. Ma blisko 25 lat doświadczenia z klientem indywidualnym i korporacyjnym.

0

Walka o przestrzeń. Co z pralką w małym mieszkaniu?

2

Czym zastąpić tradycyjne, duże pralki? Sama eksmisja urządzenia do innego pomieszczenia, np. kuchni, to tylko półśrodek. Warto rozejrzeć się nie tylko za wyjątkowo małymi pralkami, ale też za urządzeniami, które – zachowując znacznie mniejsze gabaryty – są w stanie skutecznie je zastąpić.

BEKO
Walka o przestrzeń. Co z pralką w małym mieszkaniu?
CZYTAJ DALEJ

Za drzwiami Polaków

1

Gościnny czy otwarty jak Polak? Instytut badawczy NEUROHM Polska oraz marka PORTA DRZWI ogłosiły wyniki badań społecznych.

materiały organizatorów
Za drzwiami Polaków
CZYTAJ DALEJ