Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Nowalijki – smaczne i (nie)zdrowe?

0

Dorodne marchewki, kalarepki, pomidory i sałaty zapełniły nasze stragany, a ich ceny powoli przestają być kosmiczne. Cieszą oczy i trudno im się oprzeć, niestety nie są teraz tak zdrowe, jak chcielibyśmy. Kiedy doczekamy się naprawdę dobrych?

Shutterstock.com
Nowalijki – smaczne i (nie)zdrowe?

Wszystkie warzywa, które pojawiają się na rynku, hodowane są w szklarniach i pod osłonami. Nie byłoby w tym nic złego, bo wytworzony tam mikroklimat, wilgotność i ciepło, obfite podlewanie i światło w zupełności wystarczają, by urosły. By jednak dorosły szybko i kusiły oko, konieczne jest ich nawożenie. W tym także nie byłoby zagrożenia, gdyby robiono to z umiarem. Niestety produkcja przemysłowa i duży popyt sprawiają, że hodowcy faszerują uprawy chemią intensyfikującą wzrost, pestycydami zwalczającymi szkodniki i związkami chemicznymi przyspieszającym dojrzewanie. Aż strach pomyśleć, ile pozycji z tablicy Mendelejewa znajduje się w jednej małej rzodkiewce!

Groźne azotyny

Rośliny korzeniowe i liściaste nawożone są azotanem, który wspomaga bujny i szybki wzrost. Warzywa wchłaniają go bez umiaru, im więcej nawozu dostaną, tym więcej go przenika do ich komórek. Najwięcej gromadzą w korzeniach, zewnętrznych liściach i głąbach. Azotany nie byłyby dla nas groźne, jednak pod wpływem kwasu żołądkowego zamieniają się w azotyny. A te, niestety, w nadmiernych ilościach mogą powodować zatrucia. Dlatego, choć to dla wielu osób spore wyzwanie, powinniśmy ostrożnie obchodzić się z nowalijkami. Przede wszystkim nie powinno się dawać ich dzieciom, ponieważ mogą wywoływać nietolerancje pokarmowe.

Także dorośli nie powinni przesadzać z ilością zieleniny ze straganów. Związki azotowe niekorzystnie wpływają na pracę tarczycy i układu nerwowego, sprzyjają powstawaniu anemii i zaburzeń trawienia. Pestycydy i środki przyspieszające dojrzewanie (np. pomidorów) mają właściwości rakotwórcze i uszkadzają DNA.

Jak poznać, czego unikać?

Azotany bardzo łatwo przedawkować. Według Światowej Organizacji Zdrowia bezpieczna dzienna dawka to 300 mg na dobę. Jak obliczono, mniej więcej tyle zawiera średniej wielkości pęczek rzodkiewek. Równie dużo chemii zawierają buraki, szpinak, kalarepa i szczypiorek. Nieco mniej azotanów chłoną cebula, ziemniaki, seler i korzeń pietruszki.

Po czym poznać, że warzywa na straganie są przenawożone? Te najładniejsze, najbardziej kształtne i kolorowe raczej na pewno były nadmiernie faszerowane nawozami. Także te pomarszczone i zwiędłe nie będą zdrowe, ponieważ warzywa z nadmiarem azotu szybko tracą wilgoć. Szukając zdrowszych egzemplarzy, warto wypatrywać takich, które są mniejsze i nie mają idealnych kształtów. Ważne jest także, by kupować od producenta, którego jesteśmy w stanie zidentyfikować, który działa pod własnym szyldem, sprzedaje swoje plony np. na targu.

Systemy zbyt intensywnego nawożenia azotanami na masową skalę prowadzone są w hodowlach nastawionych na produkcję przemysłową. Tam, gdzie hoduje się niewielkie ilości, przeważnie nie przesadza się z nadmiarem chemii. Dobrym wyborem są także sklepy ekologiczne i warzywa z metkami eko.

Umiar, mycie i obieranie

Azotany rozpuszczają się w wodzie, dlatego młode warzywa przed jedzeniem trzeba nie tylko płukać pod bieżącą wodą, ale też solidnie wymoczyć – najpierw w wodzie z dodatkiem octu jabłkowego czy kwasku cytrynowego, a potem w roztworze alkalicznym, np. sody oczyszczonej. Wystarczy kwadrans moczenia liści, by znaczna część rozpuszczalnych związków rozpuściła się w wodzie, a warzywa były zdrowsze. Niestety gorzej jest z pestycydami, które nie poddadzą się takiej kuracji. Tutaj nie ma żadnej dobrej rady poza taką, by kupować nowalijki w zaufanych miejscach.

W rzodkiewce, ogórkach, buraczkach czy młodej marchwi azotany i pestycydy gromadzą się pod skórką, a także w zewnętrznych liściach. Jedyną metodą jest dokładne obieranie tych warzyw. Niestety, razem z chemią usuwamy sporo gromadzących się właśnie pod skórką substancji odżywczych, ale zdrowie w tym wypadku jest ważniejsze. Jeśli chodzi o pestycydy, odrobinę zmniejszymy ich stężenie w warzywach liściastych, wyrzucając do kosza wierzchnie liście sałaty czy młodej kapusty. Sporo chemii gromadzi się także w głąbach kapusty, kalafiora czy brokuła.

Ważne jest również to, jak przechowujemy nowalijki. W foliowym worku, bez dostępu do tlenu, przemiana nawozów w nitrozoaminy (substancje o działaniu rakotwórczym) przebiega znacznie szybciej niż w odkrytym miejscu. Dlatego umyte i suche warzywa powinny mieć stałe miejsce w szufladzie lodówki.

Zdrowie na talerzu

Kiedy doczekamy się naprawdę zdrowych warzyw? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – kiedy wyrosną same, niczym niepędzone, podlewane deszczem i dogrzewane słońcem. Z końcem kwietnia ogrodnicy zasiali już część warzyw gruntowych, większość z nich jednak wymaga do siewu znacznie wyższych temperatur niż te, które mamy obecnie.
Warzywa bez osłon dorastać będą w różnym czasie. Tempo zależy od pogody, różnicy temperatur między nocą a dniem i nasłonecznienia terenu. Zasiana rzodkiewka wzejdzie najszybciej, bo już po ok. 4-6 dniach. Nie wymaga zbyt wysokiej temperatury w czasie siewu, podobnie będzie z sałatą masłową. Buraki ćwikłowe będą wschodzić od 10 do 20 dni, tyle samo czasu potrzebuje cebula. Roszponka i rukola wzejdą po dwóch tygodniach od siewu.

Fasolka zacznie kiełkować już nawet po 3 dniach, ale pod warunkiem, że temperatura ustabilizuje się na poziomie powyżej 15 st. C. Kiełki kalafiora mogą wzejść już po 5 dniach, koper potrzebuje 2 tygodni, a marchew nawet 20 dni (nie wymaga ona też wysokiej temperatury, wystarczy kilka stopni powyżej zera). Równie zimnolubnym warzywem jest pietruszka, która wręcz źle kiełkuje w wyższej temperaturze. Potrzebuje za to nawet miesiąca, żeby wzejść.

Abyśmy mogli wyhodować ogórki, musi być już naprawdę ciepło. Pierwsze pędy pojawią się nawet po 5 dniach, ale powietrze musi mieć ponad 20 st. Tak samo jest z papryką i pomidorami. W temperaturze ponad 20 st. oba warzywa zaczną wschodzić w ciągu tygodnia od wrzucenia ziarenek do ziemi, ale później wymagają wielu zabiegów, by dały plony.
Pierwszych zbiorów zdrowych warzyw doczekamy się najwcześniej po 4 tygodniach od kiełkowania. Im będzie cieplej, tym rośliny będą rosły szybciej. Najwcześniej zjemy własną rzodkiewkę i sałatę – po ok. 3 tygodniach. Mniej więcej tyle samo czasu potrzebują inne gatunki sałat, do tego czasu doczekamy się już także zbiorów zielonych części cebuli, wyrwiemy też pierwsze bulwy buraków ćwikłowych. Marchewka i pietruszka, które wschodzą później, potrzebują też więcej czasu na zbudowanie części korzeniowych (doczekamy się ich po 5-6 tygodniach). Pierwsze zbiory pomidorów, ogórków i papryki z własnej hodowli to koniec lipca. Wtedy nowalijki nie będą już nowalijkami.

0

Totalny bałagan, czyli dlaczego w Polsce w zbyt małym stopniu segreguje się śmieci?

0

Statystyczny obywatel naszego kraju produkuje rocznie około 270 kg śmieci. To mało w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Średnią w Unii Europejskiej, wynoszącą 481 kg na głowę, przekraczają znacznie Duńczycy (747 kg) czy Niemcy (617 kg).

Shutterstock.com
Totalny bałagan, czyli dlaczego w Polsce w zbyt małym stopniu segreguje się śmieci?
CZYTAJ DALEJ

Trendy ślubne 2017

0

Każdy sezon weselny niesie ze sobą nowe pomysły i trendy. Niektóre z nich inspirowane są stylem retro, inne popularnością danego miejsca, a niektóre przewijają się już od lat i są jedynie trochę unowocześniane. Co króluje w 2017 roku?

CZYTAJ DALEJ