Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Nie urodziłam cię, ale jestem twoją mamą

0

Nieprzespane noce, nerwy, zniecierpliwienie – każdy z rodziców wie, co to takiego. Gdy rodzi się dziecko, w życiu większości dorosłych zaczyna się rewolucja. Nie inaczej jest, gdy zapada decyzja o adopcji dziecka. Czy malutkie, czy większe – potrafi obrócić wszystko do góry nogami. Każdy dzień to nowe doświadczenie.

archiwum prywatne p. Lidii
Nie urodziłam cię, ale jestem twoją mamą

Julka

- Była malusieńka, bałam się wziąć ją na ręce. Gdy przyszedł czas pierwszej kąpieli, zaprosiłam przyjaciółkę, która odchowała już swoją dwójkę, liczyłam, że mi pomoże. Ale nie włożyłyśmy Julci do wanienki, obie byłyśmy trochę wystraszone, obmyłyśmy ją wacikami - Agnieszka z rozbawieniem wspomina tamte chwile sprzed prawie ośmiu lat. Dziś to rodzinna anegdota, wtedy nie było jej wcale do śmiechu.

Miała 39 lat, gdy rozpoczęła kurs przygotowujący do adopcji. Już na początku poinformowano ją, że ma szanse raczej na starsze dziecko (różnica wieku między przyszłymi rodzicami a dzieckiem nie może przekraczać 40 lat). Dlatego zaskoczyła ją wiadomość z ośrodka o 2-tygodniowej dziewczynce. Sprawa była jednak skomplikowana, dziecko mogło trafić do niej na razie warunkowo, bo istniało spore ryzyko, że biologiczna matka zmieni zdanie i wróci po córkę. Ośrodek adopcyjny wybrał właśnie Agnieszkę, uznając, że w razie takiego zwrotu akcji będzie wystarczająco dojrzała, by oddać dziewczynkę. Na szczęście nie doszło do takiej sytuacji, Julka została z nową mamą. Dziś chodzi do szkoły, jest rezolutna i radosna, uwielbiana przez dziadków.

- Na początku dostaliśmy wszyscy trochę w kość, mała płakała całymi nocami, dyżurowaliśmy przy niej na zmianę, moi rodzice przeprowadzili się nawet bliżej, by móc uczestniczyć w wychowaniu Julki. Ośrodek był bardzo pomocny, to wspaniali ludzie, od początku mogłam na nich liczyć, na każdym etapie byli gotowi odpowiadać na moje pytania, wątpliwości. Nawet teraz, gdy coś mnie martwi, dzwonię do pani psycholog z ośrodka po radę.

Tak było na przykład, gdy córka zaczęła opowiadać na prawo i lewo, że jest adoptowana. - Nie robiłam z tego tajemnicy, powiedziałam jej, gdy miała 4 lata, ale byłam trochę zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że w szkole każdą rozmowę z nowo poznanym dzieckiem zaczyna od informacji, że ma "nową" mamę. Pani psycholog uspokoiła mnie, że nie jest to nietypowe zachowanie, ostrzegła jednak przed idealizowaniem matki biologicznej. Myślałam, że będzie lepiej, jeśli powiem córce, że kobieta, która ją urodziła, kochała ją bardzo, ale nie mogła się zająć jej wychowaniem. Specjalistka doradziła, by mówić tylko to, czego jesteśmy pewni, nie koloryzować, nie dokładać faktów. Powinnam była powiedzieć po prostu, że nie wiem, dlaczego mama po urodzeniu zostawiła ją w szpitalu. Dobrym pomysłem jest założenie zeszytu z pytaniami, na które nie znamy odpowiedzi. Dziecko samo może podyktować takie pytania, być może kiedyś uda się tę wątpliwość wyjaśnić – mówi Agnieszka.

Leoś

- To była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Uwielbiam być jego mamą – Lidka z dumą opowiada o 8-letnim Leosiu. Adoptowała go w Polsce, ale od siedmiu lat mieszkają w Wielkiej Brytanii. Wyjechała wraz ze swoją ówczesną partnerką, bo Polska okazała się niegościnnym miejscem. Nie chciały, by syn dorastał w takim miejscu.

To cię też zainteresuje: Fantastyczne pomysły na pokój dziecka. Ludzie mają pomysły!

- Pamiętam telefon z ośrodka adopcyjnego: "Pani Lidio, jest 8-tygodniowe niemowlę, zdrowe, ale… ma ciemną skórę”. Gdy to usłyszałam, rozpłakałam się. Dla nich dziecko innego koloru było "problemem", dla mnie i mojej dziewczyny – największym szczęściem. Przez cały proces adopcyjny musiałam udowadniać, że będę wystarczająco dobrą matką dla Leosia. Ba, że będę dużo lepsza niż inni rodzice, choć tak naprawdę nie było do niego kolejek.

Już po pierwszych spacerach z wózkiem wiedziała, że to nie jest dobre miejsce do wychowywania dziecka. Chciała, by syn dorastał w kraju, gdzie szanuje się ludzi bez względu na kolor skóry. - Na ulicach ludzie patrzyli na nas znacząco, były docinki, głupie komentarze. Nie chciałyśmy, żeby Leoś był napiętnowany, postanowiłyśmy emigrować. Był grudzień 2010 roku, gdy dotarłyśmy do Wielkiej Brytanii. Tu nikomu nigdy nie przeszkadzało, że chłopiec ma dwie mamy, że ja jestem biała, a on ciemnoskóry.

- Jedyna rzecz, która może wzbudzić zaniepokojenie, to przemoc. Gdyby jakieś dziecko przyszło do szkoły z siniakami, nauczyciele natychmiast by się zainteresowali, skontaktowali z rodzicami. Mój synek nigdy nie dostał klapsa. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo wiem jak to jest żyć w domu pełnym przemocy. Doświadczyłam tego, więc nie chcę, by moje dziecko kiedykolwiek było bite i poniżane - dodaje Lidka.

- Leon od dawna wie, że jest adoptowany. Nie była to dla niego jakaś sensacyjna wiadomość - najważniejsze, że jest kochany, akceptowany. Gdy dorośnie, dostanie w prezencie piękny album, w którym uwieczniamy najważniejsze chwile z jego dzieciństwa.

Kubuś

Magda była już po czterdziestce, gdy w jej życiu nastąpiła rewolucja. I pojawił się mały Kuba. - Miał dwa i pół roku, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Podszedł do mnie na korytarzu w domu dziecka i zapytał: "mama?". Gdy zorientował się, że jednak nie mama, odwrócił się na pięcie i odszedł. Zdębiałam, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Potem przyszła myśl, że to… moje dziecko, że po nie tam przyszłam. Ale nie od razu było nam dane stać się rodziną, czekałam ponad rok, po drodze były komplikacje, bo sytuacja Kubusia nie była uregulowana. Czekaliśmy cierpliwie, wiedzieliśmy, że chcemy, żeby był z nami. Stało się to w sierpniu 2015 roku.

Zobacz koniecznie: Najlepszy pomysł na aranżację mieszkania. Rodzina będzie zachwycona

Choć wkrótce miną dwa lata, odkąd chłopiec jest z nową rodziną, jego adopcyjna mama przyznaje, że cały czas nadrabiają stracony czas. To, co działo się w pierwszych latach jego życia, odcisnęło piętno na długo. - Kubuś wychowywał się w rodzinie wielodzietnej, obok dzieci żyły też psy i koty, prawdziwy tłok. Zwierzęta i ludzie, walka o miejsce w grupie, codzienna próba sił. Kiedyś byłam z synem na spacerze, zobaczyliśmy panią z malutkim pieskiem. Moje dziecko, o wyglądzie aniołka, z roześmianą bezzębną buzią, ruszyło odważnie w stronę czworonoga. Jakby nigdy nic kopnęło psa i próbowało na nim usiąść. Kuba napiera, pies szczeka, pani krzyczy, że źle wychowałam dziecko… Dla mnie to był jeden z tych trudnych momentów, gdy nie rozumiałam zachowania synka. Byłam przerażona. On sam jest za mały, by wyjaśnić, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, cały czas się go uczymy.

Teraz chłopiec spędza dwie godziny dziennie w przedszkolu, Magda jest z niego dumna. Cieszy się, bo wreszcie ma trochę czasu dla siebie, po raz pierwszy od adopcji Kubusia. - Przez pierwsze miesiące prawie w ogóle nie spałam, on cały czas płakał, zasypiał tylko na moment, budził się z krzykiem. To był trudny, ale potrzebny czas, po prostu musieliśmy się do siebie dostroić. Przy adoptowanym dziecku, szczególnie trochę starszym, trzeba mieć naprawdę dużą cierpliwość i wrażliwość. Ale najważniejsze, aby wiedzieć, że podoła się wychowaniu dziecka zranionego.

Magda usłyszała w ośrodku adopcyjnym, że musi jeszcze sporo popracować nad sobą, zalecono jej pracę wolontariuszki w domu dziecka. Przyszła na rozmowę, została przyjęta, pracuje tam do dziś. - Dziś wiem, że nie ma lepszych czy gorszych rodziców adopcyjnych: albo ktoś jest do adopcji przygotowany, albo nie podoła. Dla dziecka najlepiej jest, gdy trafia do rodziny, która jest przygotowana i zdeterminowana. Ci ludzie muszą zmienić swoje podejście, nie wolno im oceniać dziecka przez pryzmat własnych doświadczeń. Pomaga w tym ośrodek adopcyjny, najpierw na etapie "odsiewania" kandydatów, później przy wyjaśnianiu różnych kwestii.

Już wkrótce konkurs fotograficzny z nagrodami! Polub nasz profil żeby nie przegapić wskazówek!

Ośrodki starają się pomóc przyszłym rodzicom, ale też sprawdzają ich predyspozycje. Po to jest dziewięć miesięcy przygotowań, szkoleń, rozmów. Trzeba poznać samych siebie, zauważyć swoje mocne i słabe strony, czasem także uporządkować własną przeszłość, pokonać traumy z dzieciństwa. Bywa, że rodzice buntują się, skarżą, że ośrodek adopcyjny zbyt wiele od nich wymaga. Jest to jednak konieczne, bo trzeba znaleźć ludzi, którzy podołają niełatwemu zadaniu opieki nad dzieckiem, które nie miało łatwego startu.

0

Noc Muzeów w Warszawie 2017

0

Co zobaczyć w trakcie Nocy Muzeów w Warszawie? Polecamy najciekawsze miejsca oraz wydarzenia.

Materiały prasowe
Noc Muzeów w Warszawie 2017
CZYTAJ DALEJ

Otwórz się na mądre seriale

0

Zasypiasz przy nudnych serialach, w których dzieje się niewiele lub nic? Nie wytrzymujesz statycznych ujęć, długich dialogów i intrygi, która rozwija się przez kilkadziesiąt odcinków? Każdy lubi zdrzemnąć się przed telewizorem, pozwól jednak, że zaproponujemy ci kilka nudnych pozycji, które naprawdę warto zobaczyć. Wypij mocną kawę i otwórz się na te tytuły, a gwarantujemy - nie pożałujesz.

Materiały dystrybutora
Otwórz się na mądre seriale
CZYTAJ DALEJ