Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Miasta-ogrody jutra

2

Smog, brak mieszkań, zakorkowane ulice, hałas. Nie, to nie opis współczesnej metropolii, tylko Londynu z końca XIX wieku. Właśnie tam narodziła się koncepcja miasta-ogrodu.

Shutter
Miasta-ogrody jutra

Współczesnemu Europejczykowi trudno sobie wyobrazić warunki panujące w miastach XIX wieku. Przeludnienie i brak mieszkań znaczyły co innego niż dziś – robotnicze mieszkanie składało się zwykle z jednej izby zamieszkiwanej przez całą dużą rodzinę. Mieszkania były ciemne, niedogrzane i wilgotne, a powietrze gęste od dymu niezliczonych kominów. Takie lokum i zakup żywności pochłaniały większość dochodów. Pod koniec XIX wieku Wielka Brytania była potęgą militarną i gospodarczą, miejscem najbardziej dynamicznego rozwoju techniki. A jednocześnie liczba ubogich w samym tylko Londynie sięgała według niektórych szacunków 4 milionów osób. Problemu nie sposób było nie zauważyć, ale zakładanie przytułków i sierocińców niewiele zmieniło.

W tym pełnym kontrastów Londynie 1898 roku ukazała się książka "Jutro: pokojowa ścieżka do rzeczywistej reformy” (To-Morrow: A Peaceful Path to Real Reform). Jej autorem był Ebenezer Howard, stenografista zarabiający na życie zapisywaniem obrad brytyjskiego parlamentu. Nie miał architektonicznego wykształcenia, ale lektury i kontakty z londyńskimi wolnomyślicielami pozwoliły mu nadrobić ten brak. Jego pasją stało się poszukiwanie nowego, doskonalszego środowiska życia. W swojej jedynej książce przedstawił wady i zalety życia w mieście i na wsi. W odróżnieniu od wielu konserwatystów nie idealizował wiejskiego życia, pisał nie tylko o trudniejszym dostępie do rozrywek i kultury, ale też niższych płacach, długim dniu roboczym i mało rozwiniętej infrastrukturze. Optymalnym rozwiązaniem miało być połączenie zalet jednej i drugiej strony. Brzmiało to jak utopia, ale na marzeniach się mnie skończyło. O książce i sformułowanych w niej ideach zaczęło być głośno, a Howard znalazł zamożnych zwolenników, którzy umożliwili realizację jego pomysłów.

Miasto idealne

W swojej książce, wznawianej pod krótszym i bardziej chwytliwym tytułem "Miasta ogrody jutra” brytyjski myśliciel szczegółowo opisał koncepcję nowego typu miasta. Pomyślane było ono jako przeciwwaga dla metropolii – kilka takich ośrodków miało otaczać gęsto zabudowane centrum. Wielkie miasto i jego satelity powinny być dobrze skomunikowane, co w czasach Howarda oznaczało wydajne połączenia kolejowe. Samo miasto-ogród miało mieć średnią wielkość, miesząc wygodnie ok. 30 tys. mieszkańców. Poszczególne strefy rozplanowano koncentrycznie, przy czym w centrum położony miał być duży park i wieniec ogrodów, a dookoła niego krąg budynków użyteczności publicznej i sześć stref o określonych funkcjach. Miasto powinno być kompletne i w dużej mierze samowystarczalne, z zakładami zapewniającymi pracę, terenami rolniczymi i wygodnymi mieszkaniami. Dla lepszego wykorzystania gruntów zabudowa miała być wielorodzinna, ale niewysoka. Niższa niż w mieście cena ziemi dawała możliwość urządzania większych mieszkań, wyznaczania terenów zielonych, w tym ogródków. Te ostatnie nie służyły tylko ozdobie, sadzone przy domu warzywa były ważnym uzupełnieniem diety i stawały się źródłem widocznych oszczędności w domowym budżecie.

Ogrody wokół Londynu

W 1899 roku Howard założył Stowarzyszenie Miast Ogrodów, a już w 1904 rozpoczęły się prace związane z budową pierwszego miasta nowego typu, Letchworth pod Londynem. Pieniądze pochodziły od zamożnych inwestorów, pomysłodawca musiał więc zrezygnować z najdalej idących, zbyt niepokojąco socjalistycznych nowości, takich jak wspólnotowa własność nowych budynków. Mimo wysiłków projektanta, wśród mieszkańców nie było zbyt wielu ubogich robotników, przeważali ci lepiej sytuowani, z klasy średniej. Niemniej Pierwsze Miasto Ogród zachowało wiele pierwotnych założeń i wywarło duże wrażenie na współczesnych. W dodatku pomysł sprawdził się pod względem finansowym, nic więc dziwnego że realizację uznano za sukces. Idee Howarda krążyły już w Europie, inspirując architektów z wielu krajów.

Źródło: Shutterstock.com

Polskie miasta-ogrody

Choć żadne polskie miasto nie mogło równać się wielkością z brytyjską metropolią, problemy były podobne. Idee Howarda trafiły na podatny grunt i podjęto próbę ich realizacji. Najbardziej oczywistym wyborem miejsca były okolice Warszawy. Dziś co najmniej dwie podwarszawskie miejscowości, Milanówek i Podkowa Leśna określają się oficjalnie jako miasto-ogród, a podobne cechy ma także kilka innych, m.in. Komorów i Konstancin-Jeziorna. Wszystkie te miejscowości położone były w promieniu 30 km od centrum miasta. W dwudziestoleciu międzywojennym była to dość znaczna odległość, od tego czasu stołeczne granice znaczenie się jednak przesunęły.

Podkowa Leśna, najbardziej znana w Polsce realizacja pomysłów Howarda, założona została w połowie lat 20. XX wieku.
Spółka Miasto Ogród "Podkowa Leśna" zachowała wiele elementów brytyjskiej koncepcji. Miejscowość połączona jest ze stolicą linią kolejki, stację otaczają kręgiem koncentryczne aleje, ogrody są duże i pełne zieleni. Całość jest niewielka, raptem 10 kilmetrów kwadratowych, około 4 tys. mieszkańców. Ci ostatni mogą cieszyć się kontaktem z przyrodą, a równocześnie bliskością wielkiego miasta. Dojazd koleją zajmuje ok. 40 minut, a więc mniej, niż podróż samochodem z niektórych dzielnic samej Warszawy do śródmieścia w godzinach szczytu. To wygodne miejsce do życia – ale nigdy nie spełniało założeń brytyjskiego pomysłodawcy. Domy i mieszkania w Podkowie były po prostu za drogie na robotniczą kieszeń, od początku mieszkali w nich ludzie zamożni. Nie było więc potrzeby, by budować fabryki-miejsca pracy, ani przydomowe poletka. W mniejszym czy większym stopniu podobnie było także w pozostałych miastach ogrodach dwudziestolecia. Nie znaczy to jednak, że sama idea była zła – jej elementy można zauważyć w wielu najlepszych osiedlach wybudowanych w XX wieku. A te, które na pierwszy i drugi rzut oka z ogrodami nie mają nic wspólnego, próbują to zrekompensować choćby nazwą.

0

(Nie)potrzebny wiatrołap

0

Dom bez wiatrołapu jeszcze niedawno był rzadkością. W ostatnich latach wielu inwestorów rezygnuje z wydzielonego przedsionka. Co w ten sposób zyskują, a co tracą?

Dobrze zaprojektowany wiatrołap poprawia komfort cieplny i daje oszczędność energii. Nie warto więc pochopnie z niego rezygnować. Fot. Shutterstock
(Nie)potrzebny wiatrołap
CZYTAJ DALEJ

Drewniana rewolucja: gięte meble od Thoneta

0

Przenikliwy wzrok, broda godna Marksa, na twarzy powaga. Twarz na starym portrecie wydaje się godna raczej człowieka czynu niż poczciwego rzemieślnika. Rzeczywiście, urodzony u schyłku XVIII stulecia Michael Thonet (1796-1871) doprowadził do prawdziwej rewolucji w meblarstwie.

Materiały prasowe
Drewniana rewolucja: gięte meble od Thoneta
CZYTAJ DALEJ