Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Kalina Jędrusik - polska Marilyn Monroe

0

Przez PRL-owską prasę okrzyknięta "Wielką Gorszycielką”, "demonem zmysłów”, a nawet "uosobieniem skondensowanego seksu”. Miejska legenda głosi, że kiedy pojawiała się w "Kabarecie Starszych Panów", Władysław Gomułka wściekle ciskał kapciem w telewizor. Choć prawdziwość tej historii obalono po latach, świetnie ilustruje ona sposób myślenia o Kalinie Jędrusik.

East News
Kalina Jędrusik - polska Marilyn Monroe

Od samego początku perfekcyjnie podsycała zainteresowanie mediów i widzów swoją osobą. Umiejętnie bawiła się wizerunkiem zdeprawowanej femme fatale, najprawdopodobniej doskonale zdając sobie sprawę z tego, co wśród współczesnych celebrytów jest normą. Krzysztof Tomasik, autor monografii "Seksbomby PRL-u", uważa nawet, że w przypadku Jędrusik możemy mówić o popkulturowym konstrukcie i zmyślnej kreacji.

Precz ze stanikami!

Opinię skandalistki zyskała już w szkole. Wydalono ją z liceum za nienoszenie stanika. Nie zakładała go, bo jak twierdziła, "miała piękne piersi". Zresztą, kiedy dorosła, również jak ognia unikała biustonosza, bez skrępowania epatując słynnym dekoltem. - Wyglądała jak świeżo wypieczona bułeczka. Z obfitym biustem sięgającym niemal po zęby i oczami młodej sowy – tak wspominał ją Kazimierz Kutz. Reżyser "Soli ziemi czarnej" mawiał również, że Jędrusik "nigdy nie sprawiała wrażenia, że kiedykolwiek była dziewicą".

Często zachowywała się prowokacyjnie. Zapamiętano, że w Chałupach wchodziła rano do lokalnego sklepiku w rozchylonym szlafroku. Wciskała się przed stojące w kolejce Kaszubki i rzucała do sprzedawczyni: "Cztery butelki szampana, bo się będę w nim kąpać".

Jędrusik szybko zawładnęła masową wyobraźnią Polaków. Mówiło się o jej domniemanym alkoholizmie, homoseksualnych skłonnościach i rozbieranych scenach, których nie było. A ona konsekwentnie nie wyprowadzała nikogo z błędu, jeszcze mocniej emanując rozbuchaną seksualnością. - Była zjawiskiem niezwykłym i to przede wszystkim jako człowiek. Należała do rzadkich kobiet, które prowadzą życie otwarte, całkowicie jawne, niepoddane żadnej pruderii, żadnym kłamstwom, żadnym niedomówieniom – mówił po latach, nie ukrywając podziwu Gustaw Holoubek.

Polska nie była na nią gotowa

W 1953 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Studiowała m.in. ze Zbigniewem Cybulskim, choć historycy polskiego kina są zgodni, że słynni koledzy talentem nie dorastali jej do pięt. Niestety tego zdania nie podzielali ówcześni reżyserzy, którzy w większości przypadków nie mieli na nią pomysłu. Inna sprawa, że była postrzegana poprzez wizerunek wampa, stając się obiektem zawiści koleżanek i ludzi z branży.
Jej najbardziej pamiętne role to najczęściej epizody lub drugoplanowe kreacje w takich filmach i serialach jak "Kapitan Sowa na tropie", "Jowita", wspomniany show Przybory i Wasowskiego czy "Ziemia obiecana". To właśnie tam, po raz ostatni, Kalina zgorszyła widzów rewelacyjną kreacją Lucy Zuckerowej. - Ty świnio! Jak możesz po takiej scenie ludziom się pokazywać – wrzeszczał napotkany w supersamie staruszek, który na odchodne splunął pod nogi Jędrusik.

Ostatnim filmami z jej udziałem były "Podwójne życie Weroniki" i "Ferdydurke" z 1991 roku. Oba miały premiery już po śmieci aktorki. Miejscem, gdzie naprawdę doceniono Jędrusik, była scena. Aktorka związana była z wieloma teatrami – m.in. gdańskim Wybrzeżem, Narodowym czy Rozmaitości oraz Teatrem TVP. To tam zagrała w "Operze za trzy grosze" Brechta czy "Scenach z życia Holly Golightly” na podstawie scenariusza jej męża, Stanisława Dygata, z którym tworzyła najdziwaczniejszy związek tamtych czasów.

Najbardziej wyzwolona para PRL-u

- Jest wariatką. Ale nie zamieniłbym jej na żadną inną! – mówił autor "Jeziora Bodeńskiego". Poznali się w Gdańsku. Była pierwsza połowa lat 50. Jędrusik stawiała pierwsze kroki jako aktorka, z kolei Dygat był już uznanym literatem, w dodatku żonatym. Jednak ani spora różnica wieku, ani stan cywilny nie mogły stanąć na drodze tej miłości.

- Słynnego pisarza Stanisława Dygata spotkała, tak się składa, w moim pokoju – opowiadał w "Dzienniku Bałtyckim" aktor Jerzy Ernz. - W Domu Aktora. Dygat mieszkał tam z żoną, też aktorką. Tego dnia organizowałem akurat bibkę. Dygat usłyszał muzykę i przyszedł. Po chwili już widziałem ich razem, jak leżeli na tapczanie, w poprzek. Leżeli, leżeli, gadali, gadali. I tak już zostali.

W 1955 roku Dygat przeprowadził się do Warszawy, gdzie przez pewien czas żył w trójkącie. Kiedy sytuacja zaczynała wymykać się spod kontroli, pisarz w końcu rozwiódł się i w połowie 1958 roku poślubił Jędrusik. Ich willa szybko zyskała w towarzystwie sławę "dworu Dygatów", który jak magnes przyciągał najbardziej barwne osobistości ówczesnego światka kulturalnego.

- Drzwi były otwarte, wystarczyło nacisnąć klamkę. Tłum kłębił się już w przedpokoju. Kalina leżała w łóżku, była goła, co było widać, gdy nogami podnosiła kołdrę. Obok niej często leżał jakiś młodzieniec. Goście siadali na tym łóżku - wspominała Zuzanna Łapicka.

Przyjaciele małżeństwa byli zawsze zgodni, że Jędrusik i Dygat tworzyli jedno z najbardziej kochających i oddanych sobie małżeństw. Aktorka wdawała się w coraz to nowe romanse, lecz wszystkie za pełną zgodą jej męża. - Nie znałem bardziej kochającej, dbającej o siebie pary niż Staś i Kalina. Jeśli Kalina poskarżyła się na kochanka, Staś też miał mu za złe – zapewniał reżyser Janusz Morgenstern.

Z kolei Daniel Olbrychski, stały bywalec imprez u Dygatów, tak wspominał atmosferę panującą w ich domu: - Kalina pojawiała się w jakimś szlafroczku, potem wracała do drugiego pokoju spać z aktualnym narzeczonym. Byłem zaszokowany!

Jednak w "dworze Dygatów" nie tylko odbywały się zakrapiane orgie. Holoubek opisuje dom literata jako azyl dla słabszych i potrzebujących. - Spotykało się tam bezdomnych, jakieś dzieci uliczne, które zajmowały się drobnymi usługami - przynosiły mleko, chleb, pocztę, w końcu sekretarzowały państwu. Kalina traktowała te wszystkie dzieci jak własne – wspomina aktor.

"K...a jak gorąco!"

Dygat zmarł 29 stycznia 1978 roku. Dla Jędrusik, która opiekowała się nim do samego końca, był to cios, po którym długo nie mogła się pozbierać. - W kościele przeraziła mnie twarz Kaliny. Odmieniona nie do poznania. Bez kropli krwi. Jak woskowa maska bólu – pisał w "Dzienniku" Marian Brandys.

Po śmierci męża Jędrusik usunęła się w cień, ochrzciła i jak twierdziła, "odnalazła nową drogę". Aktorka zaangażowała się też politycznie. W czasie stanu wojennego dostarczała paczki osadzonym opozycjonistkom, w pierwszych wolnych wyborach wspierała Solidarność, potem udzielała się w akcji Artyści dla Rzeczpospolitej.

Zmarła 7 sierpnia 1991 roku. Powodem śmierci było uczulenie na sierść kotów, którymi się opiekowała w ostatnich latach życia. Choć miała 60 lat, z powodu opuchlizny wywołanej przez leki na astmę, wyglądała na znacznie starszą. W przeddzień jej śmierci TVP wyemitowała pierwszy odcinek "Ziemi obiecanej".

- Tak dzielnie, z humorem znosiła swą ciężką chorobę, że to coś poważnego. Ta śmierć jest dla mnie wielkim wstrząsem. Niewiarygodne, że nie ma już Kaliny – pisał Andrzej Wajda w nekrologu, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej".
Jeden z przyjaciół Jędrusik wspominał, że ostatnie słowa, jakie od niej usłyszał, brzmiały: "Kurwa, jak gorąco!".

0

Najpiękniejsze domy gwiazd muzyki

0

Gdy najsłynniejsze i najbogatsze gwiazdy muzyki chcą kupić nieruchomość, nie przejmują się jej ceną, bo... nie muszą. Zwracają natomiast uwagę na prestiż miejsca, równie zamożne i popularne sąsiedztwo oraz na to, czy nowy dom zapewni im prywatność.

CZYTAJ DALEJ

Przełomowe seriale, które otworzyły drzwi innym telewizyjnym produkcjom

0

Musiało minąć wiele lat, zanim seriale przestały być wstydliwą rozrywką. Dziś to wielomilionowe produkcje dorównujące rozmachem i fabularnymi pomysłami licznym filmowym przebojom. Chociaż trudno byłoby zliczyć wszystkie powstałe dotychczas telewizyjne hity, wśród nich jest kilka, które szczególnie zapisały się w historii. Trudno wyobrazić sobie współczesne sitcomy bez innowacji wprowadzonych ponad 65 lat temu podczas realizacji „Kocham Lucy”. Popularny amerykański serial kręcono przy użyciu wielu kamer i różnego oświetlenia. Każdy odcinek nagrywano z udziałem widowni na żywo. Dziś takie metody to nic nowego, kiedyś była to jednak rewolucja. Inną serią z lat 50., która wprowadziła zmiany w telewizji, była „Strefa mroku”. Ta łączyła w sobie elementy science fiction, horroru i fantasy, dodatkowo wprowadzając atmosferę tajemnicy. Niepowiązane fabularnie epizody stworzyły antologię do dziś inspirującą twórców filmów i seriali. Oryginalny hit z zapadającą w pamięci czołówką na stałe wpisał się do popkultury. Odniesienia do niego znaleźć można m.in. w „Opowieściach z krypty”, „Gęsiej skórce”, „Czy boisz się ciemności?”, „Stranger Things” i „Czarnym lustrze”. Jedne zachwycały rozwiązaniami technicznymi, inne stworzyły podwaliny nowym gatunkom telewizyjnym. Przedstawiamy przełomowe seriale, które otworzyły drzwi innym produkcjom. Jakie jeszcze tytuły trafiły do zestawienia? Sprawdźcie, czy je znacie.

CZYTAJ DALEJ