Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Dziwne rytuały i zwyczaje słynnych pisarzy

0

O pisarzach często mówi się, że to ludzie trudni, egocentryczni i skupieni na sobie. To jednak nic w porównaniu z ich dziwnymi rytuałami, które podobno pomagają im w pracy i przywołują wenę. Kto do pisania potrzebował zgniłych jabłek, a kto inspiracji szukał w kostnicy? Poniżej wybrani pisarze i ich niezwykłe, a chwilami kompletnie niezrozumiałe nawyki.

Shutterstock.com
Dziwne rytuały i zwyczaje słynnych pisarzy

Czy się stoi, czy się leży...

Wydawać by się mogło, że pozycją, która pomaga w pracy i skupieniu, jest ta siedząca, najlepiej przy dobrze dopasowanym stole lub biurku i na wygodnym krześle. Tę teorię obalił Marcel Proust. Autor powieści „W poszukiwaniu straconego czasu” nie dość, że pracował głównie w nocy (lubił sobie długo pospać, np. do godziny 16), to jeszcze zanim zabrał się do pisania, wypijał kawę lub herbatę, do tego przekąszał coś słodkiego i dopiero, leżąc w łóżku, zaczynał pracę nad tekstem. Wspomagał się także mniej dozwolonymi substancjami, choć ich użycie było odrobinę uzasadnione: opium palił, aby złagodzić napady astmy, a tabletki kofeinowe pomagały mu w koncentracji. Praca w takich warunkach nie była jednak przyjemnością: pisarz narzekał na skurcze nadgarstków, a od braku naturalnego światła psuł mu się wzrok.

Zobacz koniecznie: Najpiękniejsze książki o kobietach dla kobiet

Podobnie jak Proust na wznak pisał także Truman Capote, który w jednym z wywiadów przyznał, że tylko na leżąco potrafi myśleć. Tak samo potrzebował do pobudzenia kawy, a czasem nawet czegoś mocniejszego... Do tego był niezwykle przesądny: nie pracował w piątki i unikał pechowych liczb. Jak przystało na klasyka, pisał ręcznie, mając w pogardzie maszynę do pisania.

Natomiast Agatha Christie ceniła pracę w pozycji horyzontalnej, ale w zupełnie innym, jakże komfortowym wydaniu. Królowa kryminałów lubiła tworzyć, wylegując się w ogromnej wannie. Podobno pod ręką miała zawsze jabłka, które przegryzała w trakcie twórczej kąpieli. Christie, tak jak Proust, unikała ludzi w trakcie pisania i jak mówi miejska legenda, nikt nigdy jej nie widział, aby siedziała skupiona nad tekstem przy biurku. Być może dlatego, że nigdy go nie miała: zamiast niego kazała ustawić w pokoju stół.

W przeciwnym obozie do pisarzy „horyzontalnych”, są pisarze „wertykalni”. Na stojąco najlepiej pracowali m.in. Ernest Hemingway, który lubił, gdy towarzyszył mu podczas pisania kot i dobry trunek, oraz Vladimir Nabokov. Ten drugi zapisywał kolejne strony, używając pulpitu, a czasem notując je na pojedynczych kartkach, dzięki czemu mógł „przestawiać” poszczególne fragmenty książek. Podobno autor „Lolity” dobrze się czuł także w samochodzie – bez znaczenia, czy stał zaparkowany, czy też prowadziła go żona pisarza.

Genialne dziwactwa

Friedrich Schiller, tak jak Proust, najchętniej pisał nocą, racząc się słodkościami i innymi używkami. Jednak to zapach gnijących jabłek, przechowywanych w szufladzie biurka, działał na niego inspirująco. Dodatkowo, żeby nie zasnąć podczas nocnej „zmiany”, moczył stopy w zimnej wodzie.

To cię też zainteresuje: TOP 10. Najlepsze książki fantasy i science fiction

Zgniłe jabłka to jednak nic w porównaniu z niecodziennym rytuałem Karola Dickensa, który szukał inspiracji w paryskiej kostnicy. Oprócz tego do pracy potrzebował kompletnej ciszy (zamontował w gabinecie nawet podwójne drzwi, żeby lepiej chroniły go przed hałasem z zewnątrz) oraz biurka ustawionego w kierunku północnym i dlatego zawsze miał przy sobie kompas.

Natomiast w rytuale Wiktora Hugo można dostrzec logikę, choć i tak wydaje się dość szalony. Gdy pracował nad jedną z powieści, był tak rozchwytywany i zajęty, że miał problem z dokończeniem dzieła. W końcu uznał, że najlepiej będzie, gdy odda swoje ubrania służącemu na „przechowanie”, a do tekstu zasiądzie w „stroju Adama” – przecież nie wyjdzie z domu nago. Jak postanowił, tak zrobił, a efektem tego pomysłu jest słynny „Dzwonnik z Notre Dame”.

Jeszcze inny pisarz niemal nie sypiał, gdy zabierał się za pracę nad książką. Honoré de Balzac potrafił wypić dziennie nawet 50 kaw! Podobno taki stan „kofeinowy” pomagał mu skupić się nad tekstem. Dodatkowo Balzac niewiele sypiał: budził się w środku nocy, pisał przez kilka godzin, szedł spać na chwilę, by ponownie wrócić do pracy, aż do późnego popołudnia, gdy wychodził na trochę z domu, by po powrocie uciąć sobie krótką drzemkę i znowu zasiąść do pisania. Miłość do kawy prawdopodobnie okazała się jego największym przekleństwem: według jednej z teorii Francuza zabiły wrzody, a te - jak wiadomo - wymagają specjalnej, delikatnej diety. Inna teoria mówi, że tak intensywnego trybu życia nie wytrzymało jego serce. Cóż, we wszystkim należy zachować umiar.

0

Otwórz się na „złe” seriale

1

Oglądając współczesną telewizję, łatwo odnieść wrażenie, że „kiedyś to były programy”, dziś zaś rozrywka zeszła na psy i nie proponuje widzowi niczego wartościowego – tylko jazgot i chamstwo. I choć w przypadku wielu produkcji jest to prawdą, czasami warto otworzyć się na programy, które na pierwszy rzut oka wyglądają na wulgarne i idiotyczne. Bywa bowiem, że kryje się w nich zaskakująco wiele prawdziwych emocji i mądrych myśli.

CZYTAJ DALEJ

Są kolorowe i robią niesamowite wrażenie! Najciekawsze murale namalowano w Polsce

1

Upiększają miejską przestrzeń, dodają koloru i sprawiają, że nawet zwyczajny blok może wyglądać jak dzieło sztuki. I to ogromne dzieło sztuki. Wielkoformatowe murale to te, które robią największe wrażenie. Niektóre są niesamowitymi, pojedynczymi obrazami w miejskiej szarzyźnie, inne tworzą całe galerie. Tak jest na przykład w Łodzi, gdzie działa fundacja Urban Forms. Od 2009 roku dzięki jej staraniom pomalowano kilkadziesiąt fasad. Jeżeli jesteście fanami tego rodzaju sztuki ulicznej, możecie nawet wybrać się na wycieczkę śladami łódzkiego street artu. Takie wypady i warsztaty organizuje fundacja. A jest co oglądać!

Shutterstock.com
Są kolorowe i robią niesamowite wrażenie! Najciekawsze murale namalowano w Polsce
CZYTAJ DALEJ