Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Drogi przyszłości. Rozwiązania, które zmienią nasze ulice

0

Elon Musk zamierza wkrótce wystartować z komercyjnymi lotami w Kosmos. Rewolucja czeka nas też na Ziemi. Wizje rodem z filmu „Powrót do przyszłości” mogą się niebawem ziścić. Część najbardziej odważnych pomysłów ma szansę na realizację.

waymo.com
Drogi przyszłości. Rozwiązania, które zmienią nasze ulice

Latające samochody jeszcze nie teraz
W śmiałych wizjach filmowców już dziś mieliśmy się mierzyć z latającymi samochodami z niewyczerpywalnym źródłem energii. Ich uzupełnienie stanowiły lewitujące deskorolki, a w skrajnych przypadkach teleportacja połączona ściśle z dematerializacją. Na razie takie pomysły możemy schować do szuflady. Koncerny inwestują miliardy dolarów w hybrydowe technologie.

Przez najbliższe lata będziemy korzystać z benzynowo-elektrycznych napędów, bo każde rozwiązanie musi się przecież zamortyzować. Przy coraz bardziej radykalnych normach emisji spalin (w 2021 wejdzie w życie przepis o dopuszczalnej emisji CO2 na poziomie 95 g/km) ten kierunek wydaje się logiczny. Równolegle dopracowywane są pojazdy o napędzie czysto elektrycznym. Sprzedaż Tesli rośnie geometrycznie na razie w Stanach Zjednoczonych, ale coraz więcej europejskich krajów decyduje się na wsparcie dla tej grupy klientów.

Co ciekawe, Niemcy zakładają, że w 2050 roku z salonów całkowicie znikną auta o klasycznym napędzie spalinowym.

Co ciekawe, Niemcy zakładają, że w 2050 roku z salonów całkowicie znikną auta o klasycznym napędzie spalinowym. Póki co prym wiedzie Skandynawia, gdzie ulgi podatkowe przynoszą spodziewane rezultaty, a producenci sprzedają najwięcej w Europie pojazdów przyjaznych przyrodzie. Wszystko dla ekologii. Nasuwa się jednak szereg pytań dotyczących infrastruktury, która wciąż przedstawia się bardzo mizernie.

Stacje szybkiego ładowania zamiast dystrybutorów

Zasięg większości popularnych aut elektrycznych pokroju Volkswagena Golfa, Hyundaia Ioniqa czy Nissana Leafa nie przekracza w rzeczywistych warunkach 170-200 kilometrów. Wobec tego wyprawa autostradą z Warszawy do Gdańska potrwa nawet kilka dni. Ładowanie baterii z klasycznego gniazdka 230 V pochłania od 4 do 6 godzin. Najbliższe lata mają to zmienić.

Mimo skromnej infrastruktury nawet w miastach jak grzyby po deszczu zaczną wyrastać stacje szybkiego ładowania na strategicznych szlakach transportowych. Jak na razie w stolicy jest ich zaledwie kilka. Jeszcze gorzej ma się rzecz w pozostałych miastach wojewódzkich. Powstałe dystrybutory zielonej energii są inicjatywą dużych koncernów. Gminy nie wykazują zainteresowania wsparciem elektryfikacji motoryzacji. Powolna zmiana świadomości polityków wpłynie na obraz dróg w ciągu 20-30 lat.

Przyczynią się do tego również ograniczone pokłady paliw kopalnych. Szacuje się, że źródła ropy naftowej „wyschną” do końca XXI wieku. W tym czasie mocno też spadną ceny elektrycznych samochodów, a sama technologia trafi do większości popularnych segmentów. Wyraźnie wzrośnie też ich zasięg, co umożliwi pokonanie dystansu około 500-600 kilometrów. Znane nam dotąd stacje benzynowe zmienią się w pętle indukcyjne i słupki z wejściem na kable o wysokim przesyle energii.

Gigantyczne ładowarki wbudowane w drogę
Kolejna wizja, choć mało prawdopodobna z uwagi na ogromne koszty inwestycyjne, ma szansę na realizację jedynie w najbogatszych krajach. Mowa o niekończących się pętlach indukcyjnych wbudowanych w jezdnię. Dzięki temu samochód, niczym trolejbus z pantografem w Trójmieście, w trybie ciągłym pobierałby energię bezprzewodowo wprost spod podwozia.
Inna koncepcja zakłada wymienność baterii w dedykowanych punktach na przydrożnych parkingach. Zasada jest prosta. Auto z zużytym litowo-jonowym akumulatorem podjeżdża na stację dokującą, gdzie automat wyciąga starą baterię i zakłada nową. Proces miałby trwać zaledwie kilka minut, a samo ładowanie odbywałoby się przy użyciu elektrowni wiatrowych wspomaganych przez panele słoneczne o wysokiej wydajności.

Kryształki piezoelektryczne

Źródło: StudioRoosegaarde.net

Technologią, która dość szybko może trafić do masowej produkcji, są piezoelektryczne kryształki. Zainteresowanie gospodarczych mocarstw jest naprawdę spore, więc to melodia nieodległej przyszłości. Na skutek jeżdżących po drodze pojazdów kryształki wpadają w wibracje i poddawane są intensywnym naprężeniom, co z kolei przekłada się na wytwarzanie energii wykorzystywanej chociażby do oświetlenia jezdni lub zasilania diodowych tablic informacyjnych.
Spory udział w raczkującej rewolucji drogowej mają też Holendrzy. W Studiu Roosegaarde opracowano koncepcję świecącej jezdni. W tym celu wykorzystano specjalną farbę foto-luminescencyjną, ładowaną za sprawą promieni słonecznych. W dzień magazynuje ona energię, by w nocy ją oddać w postaci jasnych i czytelnych znaków wskazujących kierunek jazdy lub występujących przed nami zagrożeń. Efekt jest imponujący i przypomina rozwiązania znane z gier komputerowych.

Nieco inny punkt widzenia przedstawia projekt Solar Roadways, wdrażany w mieście Sadle w Idaho. Bazuje na wielowarstwowych panelach funkcjonujących także dzięki promieniom słonecznym. Zmagazynowaną energię łatwo przekształcić w modyfikowane przez człowieka informacje przekazywane poprzez diodowe układy. Nadmiar prądu może zasilać okoliczne domostwa lub drogą indukcji trafiać do samochodów.

Plastik zamiast asfaltu
Ogromne ilości utylizowanych tworzyw sztucznych pomoże wykorzystać holenderska firma VolkerWessels. Sztab inżynierów opracował wytrzymałe i proste w regeneracji drogi z plastiku. Ta przypominająca klocki lego konstrukcja składa się z nakładanych na siebie plastikowych elementów. Są lekkie, kompaktowe (łatwe w transporcie) i proste w montażu. W razie uszkodzenia nie trzeba wzywać ekipy budowlanej z ciężkim sprzętem, co zazwyczaj generuje spore utrudnienia i uprzykrza życie kierowcom. Wystarczy wymienić moduł na nowy, co nie powinno trwać dłużej niż kilkadziesiąt minut. Przedłużające się testy wytrzymałościowe i skomplikowana procedura homologacyjna utrudniają precyzyjne określenie daty wprowadzenia tego rozwiązania w życie.

Długa droga do rewolucji
Wdrażanie nowych technologii wiąże się z miliardowymi wydatkami. Każdy patent wymaga też wieloletnich testów i uzyskania zgody od ekip rządzących. To zjawisko jasno ilustruje tempo wprowadzania samochodów w pełni autonomicznych. Gotowe rozwiązania przedstawił już kilka lat temu Mercedes w ciężarowym Actrossie i Volvo w autach osobowych. Google w Stanach Zjednoczonych sprawdza setki pojazdów. Według deklaracji droga do pełnej legalizacji jest na finiszu. Namiastki przyszłości możemy doświadczyć jednak już teraz. W coraz tańszych samochodach montowane są systemy utrzymujące auto w pasie ruchu i odległość za poprzedzającym autem. To wszystko ma za zadanie zminimalizować liczbę wypadków, ograniczyć do minimum emisję szkodliwych związków do atmosfery i maksymalizować komfort codziennego pokonywania setek kilometrów.

0

Dodatki do smartfonów, które na pewno przypadną ci do gustu

0

Współczesne smartfony to bardzo ładne urządzenia. Za sprawą kilku dodatków możesz sprawić, że piękny telefon nie tylko zyska oryginalny wygląd, ale także będzie bogatszy o kilka przydatnych funkcji.

CZYTAJ DALEJ

Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?

0

Gdyby kierować się wyłącznie statystyką, życie nie powinno być w Kosmosie czymś wyjątkowym. Niestety, na razie nie znaleźliśmy dowodu na to, że poza nami ktoś jeszcze wpatruje się w gwiazdy.

CZYTAJ DALEJ