Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Domy szyte na miarę, czyli ekologiczne

22

Michał Koziej z pracowni Koziej Architekci o domach wygodnych i przyjaznych środowisku, czyli przyszłości budownictwa jednorodzinnego.

Koziej Architekci
Domy szyte na miarę, czyli ekologiczne

Na stronie pracowni mówią Państwo o projektowaniu domów "na miarę".

Kiedy spotykamy się z inwestorem, nie chcemy narzucić mu swojej wizji, tylko pracować wspólnie. Próbujemy odkryć potrzeby i oczekiwania klienta, a nasze zostawić na drugim miejscu. Zejście z pozycji mistrza jest szczególnie ważne w przypadku domów jednorodzinnych. Stopniowo przechodzimy od ogólnej bryły i założeń funkcjonalnych do szczegółu, próbujemy alternatywnych wersji i włączamy inwestora do pracy nad projektem. Można w ten sposób dojść do rozwiązań, których nie znajdzie się w żadnym projekcie gotowym.

Na przykład do nietypowej technologii i materiałów.

Każda realizacja determinuje w pewnym stopniu następne. Kilka lat temu znajomy poprosił mnie o zaprojektowanie domu w technice strawbale, czyli drewnianego szkieletu wypełnionego balami słomy i gliną. Wcześniej interesowałem się tak zwanym budownictwem ekologicznym. To ostatnio popularny temat. W internecie można znaleźć dużo opinii entuzjastów, ale niewiele konkretów. Wiele osób buduje na własną rękę. W rezultacie powstają jakieś chatki z mchu i liści, a tymczasem można w ten sposób budować normalne, komfortowe domy. Sprowadziłem podręczniki z USA, tam domy buduje się w ten sposób od przeszło stu lat. Wbrew pozorom te budynki nie różnią się specjalnie od innych pod względem konstrukcji. Trzeba tylko dopracować pewne detale związane na przykład z ochroną przed wilgocią, łączenia ścian, wysokość cokołu.
Budowa mojego pierwszego domu ze słomy sprawiła, że pojawiły się kolejne zainteresowane osoby. Większość z nich tylko badała temat, ale niektórzy się zdecydowali.

Czy domy ze słomy i gliny mają szansę na zdobycie popularności?

Strawbale nigdy nie będzie budownictwem głównego nurtu. Ale na pewno zasługuje na większą popularyzację i udział w rynku. Jest to technologia godna uwagi nie tylko ze względu na cechy, o których mówi się najczęściej (mikroklimat we wnętrzu czy koszt budowy), ale też ze względu na bilans energetyczny i pojemność cieplną. Pod tym względem technika strawbale jest wyjątkowa, mieści się gdzieś między technologiami masywnymi a szkieletowymi. W domu jednorodzinnym pojemność cieplna jest bardzo ważnym parametrem. Im większa, tym bardziej stabilna temperatura wewnątrz. Dom ze ścianami ze słomy i gliny wolno się nagrzewa i wolno wychładza. Można to wykorzystać np. do izolacji poddaszy - unika się w ten sposób upału w dzień i chłodu nocą. Z kolei domek letniskowy używany co jakiś czas przez dwa dni powinien być zbudowany w innej technologii, bo zanim ogrzeją się ściany, trzeba będzie wyjeżdżać.

Porównywałem pod tym kątem różne rodzaje wypełnień. Wełna mineralna ma najniższą pojemność cieplną, tak ostatnio reklamowana celuloza daje zmianę na poziomie 20-30 proc. Tymczasem po włożeniu w tę samą konstrukcję słomy wynik poprawia się o 100 proc. To zupełnie zmienia zasady gry.

Jestem przekonany, że założenia budownictwa naturalnego można pogodzić. W Polsce mamy wciąż pod tym względem czas pionierów zafascynowanych nowym modelem życia. Większość osób nie chce jednak kompromisów i rezygnacji z wygody. Dlatego nie przyjęły się szerzej np. kłopotliwe w eksploatacji piece rakietowe. Niektórzy mogą je budować jako dodatkowe źródło ciepła, ale wtedy stają się fanaberią i dodatkiem, a to moim zdaniem nie pasuje do idei zrównoważonego rozwoju.

Czyli dom ekologiczny powinien być bardziej konwencjonalny?

Żeby ten rodzaj budownictwa przyjął się szerzej, potrzebne są domy, w których chciałoby się mieszkać. Wygodne, może nawet ekskluzywne, inspirujące. Pokazałoby to, jak różne obiekty można wznieść w naturalnych technologiach. Słoma nie jest złym materiałem. Ma przyszłość, zwłaszcza jeśli chodzi o elementy prefabrykowane. Są droższe od kostek, ale lepsze i widać, że zainteresowanie nimi rośnie. Prezentowano je na BUDMIE, a więc mainstreemowych targach ogólnobudowlanych. Zresztą razem z innymi naturalnymi materiałami. Bardzo dobrym produktem są na przykład tynki gliniane. W konwencjonalnym budownictwie najbardziej wątpliwa jest chemia wykończeniowa, a nie cegła czy beton. W Niemczech i Czechach panele słomiane bywają używane jako izolacja cieplna w starszych, modernizowanych budynkach. Ale już np. korek moim zdaniem nie ma wielkiej przyszłości jako materiał izolacyjny. Był dobry może w latach 30., ale dziś jest zbyt kosztowny.

Źródło: Koziej Architekci

Czym kierują się inwestorzy gotowi zaryzykować odejście od konwencjonalnych technik i materiałów?

Nadal pokutuje mit taniego domu ekologicznego. Można taki zbudować, jeśli robi się to samodzielnie. W sieci jest sporo stron, na których ludzie chwalą się ścinaniem kosztów, ale często wymaga to rezygnacji z komfortu. Są też osoby szukające zdrowego miejsca do życia. Aspekty proekologiczne to decydująca kwestia dla najmniejszej grupy inwestorów. Zwykle zresztą wszystkie te motywacje się łączą w różnych proporcjach. W każdym razie budownictwo naturalne będzie jeszcze zyskiwać na popularności. Widać to na Zachodzie, a Polska z pewnym opóźnieniem przyjmuje te trendy.

0

Metamorfozy polskich mieszkań. Tak to robi Dorota Szelągowska

2

Dorota Szelągowska od kilku lat odczarowuje polskie mieszkania i za pomocą swoich programów sprawia, że żyje w nich lepiej. Tak też się dzieje w "Domowych rewolucjach" na kanale HGTV Home & Garden, gdzie prowadząca w ciągu kilku dni potrafi wyremontować i nadać nowy charakter nawet bardzo zniszczonym wnętrzom. Przy okazji pokazuje, z jakimi mieszkaniowymi bolączkami Polacy mierzą się na co dzień.

Szelągowska pomoże, czyli najczęstsze problemy mieszkaniowe Polaków. Fot. Shutterstock
Metamorfozy polskich mieszkań. Tak to robi Dorota Szelągowska
CZYTAJ DALEJ

Historia zwierciadła - od tafli wody po inteligentne lustra

0

Potrzeba sprawdzenia swojego wyglądu towarzyszyła ludziom od samego początku. Funkcję pierwszych luster pełniła woda. Rzeki, jeziora, stawy czy nawet kałuże pozwalały ujrzeć swój wizerunek. Rozwiązanie oczywiste, ale bardzo niedoskonałe, na dodatek uzależnione od pogody. Z tym problemem bardzo szybko sobie jednak poradzono...

Shutterstock.com
Historia zwierciadła - od tafli wody po inteligentne lustra
CZYTAJ DALEJ