Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Dom przyszłości staje się rzeczywistością

1

Czy możemy wyobrazić sobie dzisiaj życie bez automatycznej pralki czy odkurzacza? W żadnym wypadku! Zmywarka staje się już standardem w każdej nowej kuchni. A przecież jeszcze wcale nie tak dawno temu nasi rodzice i dziadkowie radzili sobie bez tych udogodnień. Co więcej, galopujący postęp technologii podsuwa nam coraz to nowsze rozwiązania, które sprawiają, że czujemy się bezpieczniej, jest nam wygodniej. I nagle mamy… inteligentny dom. Co oznacza "smart home", inteligentna lodówka i czy to naprawdę jest nam potrzebne? Opowiada nam o tym Ewa Mierzejewska, redaktor naczelna magazynu "Dom & Wnętrze", autorka bloga ewaiwnetrze.pl, stały ekspert w dziedzinie urządzania domów w "Dzień Dobry TVN", organizatorka Strefy Designu Ewa & Wnętrze na Targach Dom Inteligentny w latach 2016 i 2017.

Shutterstock.com
Dom przyszłości staje się rzeczywistością

Elżbieta Minałto: Czy inteligentne domy naprawdę są naszą przyszłością? Czy to historia jak z futurystycznych opowieści?

Ewa Mierzejewska: Zdecydowanie jest to nasza przyszłość, która w zasadzie na Zachodzie już się dzieje, a Polska za tym podąża. Jest to światowy trend i nic nie wskazuje na to, aby miał się odwrócić. Ludzie już poznali wszystkie wygody i udogodnienia, które się z tym wiążą, więc to na pewno jest nasza przyszłość.

Powiedzmy więc, czym jest "smart dom" i co się w nim znajduje?

Przede wszystkim ważna informacja: ta branża rozwija się bardzo dynamicznie. Z roku na rok wprowadzane są nowe rozwiązania, które dotyczą kolejnych stref domu. Początkowo inteligencja domu oznaczała sterowanie ogrzewaniem, co dziś jest standardem. Teraz możemy automatycznie ustawić temperaturę w mieszkaniu w zależności od warunków na zewnątrz. Kolejnymi funkcjami mogą być na przykład automatyczne uchylanie okien, system sterujący opuszczaniem i podnoszeniem rolet w zależności od nasłonecznienia. Ciekawym udogodnieniem jest możliwość sterowania ogrzewaniem na odległość. Gdy wracamy z wyjazdu zimowego do domu, już dzień wcześniej możemy nagrzać mieszkanie. Kolejne składniki zintegrowanego systemu to czujniki: dymu, ognia czy gazu. Do tego dochodzi integracja sprzętów audio i wideo.

Wszystkie te technologie służą po pierwsze oszczędności, np. energii; po drugie dają poczucie bezpieczeństwa, a wreszcie po trzecie mają służyć naszej wygodzie. I właśnie aktualnie ten trzeci aspekt rozwija się najdynamiczniej.

Jakie są przykłady rozwiązań stworzonych z myślą o naszej wygodzie?

Na przykład sterowanie oświetleniem. Możemy w mieszkaniu ustawić tzw. sceny świetlne. To znaczy, że możemy sterować nie pojedynczymi żarówkami, ale całymi ich sekcjami, dostosowując oświetlenie do aktualnych potrzeb czy nastroju. Na przykład wracając z pracy, chcemy, by cały dom był oświetlony. Ale już później, gdy jemy kolację, chcemy mieć światło bardziej nastrojowe. Innym razem zapraszamy gości na imprezę i już zupełnie inaczej aranżujemy oświetlenie. Te wszystkie aranżacje możemy sobie zaprogramować i dzięki temu za pomocą jednego przycisku je uruchomić.

Z systemem inteligentnego domu integruje się coraz więcej urządzeń AGD. Na czym polega np. inteligencja lodówki?

To tak naprawdę oznacza, że mamy możliwość sterowania, programowania urządzenia z poziomu aplikacji na smartfonie - zdalnie, nie będąc w ogóle w domu. Na przykład inteligentna pralka wyśle nam na smartfon informację, że skończyła pracę. Albo że ma usterkę, którą należy naprawić, i jeszcze wskaże, gdzie i jaka to usterka. Inteligenta lodówka sama wyświetla komunikaty o tym, że kończy się masło czy mleko. To już kompletna wizja przyszłości, ale pracuje się nad rozwiązaniem, które pozwoli naszej lodówce "kupić" produkt, jakiego w niej zabrakło. Za to już dziś możemy zdalnie zrobić sobie kawę. Jeżeli poprzedniego dnia podstawiliśmy pod ekspres filiżankę, będąc w sypialni, możemy zaparzyć sobie kawę i gdy wejdziemy do kuchni, ona będzie już gotowa.

Jaki jest najsilniejszy trend w branży inteligentnych domów?

Świat oszalał na punkcie sterowania głosem. Ten trend zyskuje ogromną popularność i w Polsce za chwilę też będzie na to szał. Chodzi o to, że komendy i ustawienia możemy regulować głosowo. Dziś znamy tę funkcję ze smartfonów. Wchodzimy do pokoju i mówimy "zapal światło” - a światło się włącza. Więc tak jak mówimy do naszych telefonów, tak będziemy mówić do naszego domu. Sterowanie głosem i integrowanie z systemem sprzętów domowych to dwa najsilniejsze trendy w tej branży.

Jak jest z dostępnością systemów "smart home"?

Kiedyś te rozwiązania rzeczywiście były bardzo drogie i stać było na nie nielicznych. W tej chwili ceny są coraz niższe i to coraz bardziej "wchodzi pod strzechy". Nawet deweloperzy budują osiedla, w których są zainstalowane rozwiązania smart home i to wcale nie musi być najdroższy apartament, ale mieszkanie o podwyższonym standardzie.

Czy te wszystkie udogodnienia i rozwiązania naprawdę są nam potrzebne?

Każdy z nas ma inne potrzeby. Zupełnie inne wymagania ma ktoś, kto mieszka w dużym domu z dużą wieloma pokojami, niż ten, kto mieszka w małym mieszkaniu. Gdy mamy duży dom, rzeczywiście możemy zrobić sobie kawę wcześniej, by była gotowa, gdy wejdziemy do kuchni. Na dużych metrażach sprawdza się też powiązanie sprzętów grających. Gdy słuchamy muzyki w kuchni i wychodzimy do salonu, ta muzyka "idzie za nami", bo mamy zabudowane w ścianach głośniki, które wyczuwają, gdzie jesteśmy. Takie rozwiązanie jest przydatne w domu 200-300-metrowym, ale gdy ktoś mieszka w kawalerce, to nie jest dla niego żadna atrakcja. Więc wszystkie te funkcje są weryfikowane przez ludzi.

Moja znajoma, która mieszka sama, chwali sobie funkcję połączenia wszystkich włączników w jeden przycisk. Gdy wychodzi z domu, nie musi biegać po pokojach i wyłączać każdego światła i urządzenia z prądu osobno. Każdy zatem musi zastanowić się, co przy jego stylu życia może się przydać. Są oczywiście ludzie zakręceni na punkcie technologii, wyposażają domy we wszystko, co się da i pewnie za jakiś czas nie będą z tych wszystkich funkcji korzystać. Ale z pewnością w dużych domach systemy "smart home" są potrzebne.

Czy technologie w domu zmieniają naszą codzienność i styl życia?

W tej chwili panuje megatrend: zmiana w postrzeganiu domu. Mieszkanie coraz bardziej staje się azylem. Coraz więcej pracujemy, coraz szybciej żyjemy, jesteśmy bombardowani na zewnątrz różnymi bodźcami, przychodzimy do domu i on staje się takim naszym "kokonem bezpieczeństwa". Chcemy w nim wypocząć, zrelaksować się. Dom staje się naszą przystanią, intymną oazą, gdzie ma być nam wygodnie i dobrze; gdzie mamy mieć wysoki komfort. Systemy inteligentne nam w tym pomagają. Ale czy to zmienia nasz styl życia? Wydaje mi się, że jest odwrotnie. To styl życia i nasze potrzeby dyktują producentom to, jak nasze marzenia mają być spełniane. Jeśli w ostatnich latach jest szał na gotowanie, to wpływa to na producentów sprzętu kuchennego, którzy zaczynają pracować nad udogodnieniami w tym obszarze, bo wiedzą, że to jest coś, co jest teraz dla konsumentów ważne. Jeżeli ludzie w Europie coraz częściej wyjeżdżają na wakacje zimą, pewnie to zainspirowało takie funkcje jak regulacja temperatury podczas nieobecności właścicieli. To my, zmieniając nasze potrzeby i tryb życia, wpływamy na producentów, którzy starają się dostosować do nas, a nie na odwrót.

Czy przyzwyczajając się do wygody i bezpieczeństwa, jakie zapewniają nam te rozwiązania, nie stajemy się bezbronni wobec sytuacji braku prądu czy internetu?

Przede wszystkim korzystanie z tych technologii wcale nie jest obowiązkowe. Bo też istnieje inny trend, który polega na programowej rezygnacji z dużej ilości elektroniki w domu. Myślę, że tak samo kiedyś myślano o odkurzaczu, pralce czy suszarce do włosów. "Co, jeśli ja się przyzwyczaję do odkurzacza, a on mi się zepsuje - co ja biedny zrobię?”. Wtedy weźmiesz miotłę i zamieciesz! Zawsze płacimy jakąś cenę, przyzwyczajamy się do dobrego i gdy w jakiś sposób jest to nam odebrane, czujemy dyskomfort. Dziś nie wyobrażam sobie prowadzenia samochodu bez wspomagania kierownicy, ale gdybym została do tego zmuszona, to bym po prostu pojechała. Mówi się, że im więcej mamy tych funkcji, kabelków i regulatorów, tym większa jest szansa, że coś się popsuje. Ale to nie jest obowiązkowe i to jest cena za nasz komfort.

0

Niedługo praca będzie przywilejem. Jakie wizje kreują przed nami futuryści?

0

Coraz powszechniejsze wykorzystanie maszyn budzi lęk, że w niedalekiej przyszłości grozi nam masowe bezrobocie. Czy naprawdę mamy powody do obaw?

CZYTAJ DALEJ

Pracownia recyklingu szkła - ekologiczny biznes

0

- Moja pracownia to miejsce, w którym niepotrzebne szklane przedmioty otrzymują nowe życie - mówi Justyna Bieńkowska-Werbicka, założycielka "Pracowni artystycznej Tynka". Jej pomysł na biznes to pracownia recyklingu szkła, w której powstają m.in. naczynia ze zużytych, stopionych butelek. Po produkty Polki zgłaszają się klienci nawet z Australii. W ofercie są m.in. patery, misy, talerze, świeczniki, mydelniczki czy wizytowniki. Średnia cena produktów 20-100 zł.

Shutterstock.com
Pracownia recyklingu szkła - ekologiczny biznes
CZYTAJ DALEJ