Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Dom na wodzie. Jak się mieszka w warszawskim porcie?

31

- Dom na wodzie formalnie nie jest budynkiem, tylko jednostką pływającą, więc prawo budowlane nas nie obowiązuje – zauważa Dariusz Sobecki, współwłaściciel Floating Houses System. Firma produkuje mobilne, energooszczędne budynki ze styropianowych prefabrykatów. Pokazowy dom zacumowano w porcie Czerniakowskim w Warszawie.

Przeprowadzka do pływającego domu wymaga pewnych zmian stylu życia, ale to samo dotyczy osoby która z mieszkania w centrum wyprowadza się do domu na wsi. Fot. Domynawodzie.eu
Dom na wodzie. Jak się mieszka w warszawskim porcie?

Krzysztof Zięba: W Polsce pływające domy wciąż są nieliczne, ale na świecie buduje się je od lat w różnych technologiach. Zgodnie z opisem umieszczonym na stronie firmy oferują Państwo "pierwszy w Europie system energooszczędnych domów pływających". Co go wyróżnia?
Nasz obiekt składa się właściwie z dwóch części, zaprojektowanych niezależnie i połączonych. Podstawa to stalowa platforma z cynkowanej ogniowo stali. Można mówić, że metal rdzewieje, a betonowe pływaki nie, ale nie ma lepszego materiału od stali, współczesne technologie zapewniają jej trwałość na pokolenia.

Najważniejsza dla użytkownika część mieszkalna zbudowana jest niemal tak samo jak domy, które nasza firma buduje na lądzie. Jest bardzo lekka, bo główny materiał to spieniony polistyren w formie prefabrykowanych elementów. W pewnym uproszczeniu, używamy do budowy prefabrykatów ze styropianu. Ta opracowana przez Polaków technologia umożliwia budowę domów pasywnych, bardzo tanich w eksploatacji. A przy tym daje możliwość wznoszenia bardzo lekkich konstrukcji. Niewielki ciężar jest ważny, kiedy stawia się dom na pływaku. Zanurzenie platformy to raptem trzydzieści centymetrów - naprawdę niewiele, o pół metra mniej niż w konkurencyjnych rozwiązaniach. Nawet przy niskim stanie wody dom może być zacumowany na płyciźnie przy brzegu. Przy większym zanurzeniu trzeba stawać dalej od brzegu albo liczyć się z tym, że pływak osiądzie na dnie i podłogi nagle zaczną być pochyłe. U nas takiego problemu nie ma, mieszka się jak w normalnym domu.


W większości domów ściany i sufity są względem siebie prostopadłe, w tym pod dwuspadowym dachem jest kolebkowe sklepienie.
Oglądał pan "Czterdziestolatka"? Jeszcze niedawno ludzie płacili sporo za takie łuki, jakie my mamy w standardzie. A mówiąc poważnie, daje to mieszkańcom więcej przestrzeni. Oczywiście możemy też dodać podwieszane sufity, zabudowę ścian i mieszkanie będzie wyglądało bardziej zwyczajnie. Aranżacja wnętrza zależy od życzenia klienta.

Najważniejsza jest solidność kolebkowej konstrukcji. Proszę pomyśleć o romańskich budowlach i ich trwałości. Po wybudowaniu skorupa ze styropianowych prefabrykatów ma konstrukcyjną wytrzymałość betonu. Od środka wykańcza się ją płytą gipsowo-kartonową, maluje. Od zewnątrz ściany są tynkowane, tak samo jak w budynkach z cegły czy pustaków.

Dom jest ogrzewany elektrycznością. To rozwiązanie uważane jest za znacznie droższe, niż inne systemy.
Jest wybudowany w standardzie budynku energooszczędnego, niemal pasywnego. Żeby go ogrzać, wystarczy mały, przenośny piecyk – i to tylko w czasie mrozów. Gdy temperatura na zewnątrz utrzymuje się powyżej zera, wystarcza ciepło wydzielane przez ciała mieszkańców, pracujące komputery itd. Średnie zużycie energii w skali roku utrzymuje się na poziomie 17 kwh/mkw. W praktyce oznacza to miesięczne opłaty w wysokości 80 zł za ciepło i światło. Nawet z opłatami portowymi koszt mieszkania na wodzie jest niższy niż czynsz w kawalerce, a wygoda nieporównywalna.

W standardzie jest mechaniczna wentylacja z rekuperacją, moim zdaniem rzecz niezbędna dla zapewnienia komfortu.
Wyobraża pan sobie samochód bez klimatyzacji? To samo dotyczy domów. Pokazowy obiekt, w którym mieści się nasze biuro, ma 60 mkw. Szerokość platformy, 580 cm, jest dopasowana do wąskich wrót portu. Pod względem technicznym nie ma przeszkód, by budować większe domy, z łukami o rozpiętości dziewięciu metrów, dwupoziomowe. Trzeba jednak brać pod uwagę także kwestie finansowe. Cena metra kwadratowego naszych domów zaczyna się od 4 tys. zł, za niespełna 300 tysięcy można mieć więc mieszkanie w centrum miasta.

Źródło: Pracownia architektoniczna Apa Ibea

Mamy też zresztą projekty znacznie większych jednostek, o powierzchni nawet 200 mkw. Platforma 12x12 m, elewacja w kształcie żagla. Cały czas myślę, żeby zbudować taki dom i zacumować go na Zalewie Zegrzyńskim. Byłby szokujący! Czegoś podobnego nie zbuduje się na lądzie, za dużo jest urzędniczych ograniczeń. Ale dom na wodzie formalnie nie jest budynkiem, tylko jednostką pływającą, więc prawo budowlane nas nie obowiązuje. Myślimy też o pływających hostelach, które mogłyby cumować przy warszawskich bulwarach i pod Wawelem w Krakowie.

Tymczasem pływające domy są na tyle nieliczne, że nie wpływają na krajobraz. Czy w Warszawie będzie ich więcej?
Port Czerniakowski jest ciasny. Na budowę pierwszego osiedla pływających domów na Żeraniu będziemy musieli trochę poczekać z powodu nieprecyzyjnych przepisów. Może ruszymy wiosną 2018 roku, może w 2020, ale nie rezygnujemy. W Warszawie i okolicach są też jeziorka, starorzecza, często bardzo piękne. Poza tym są inne miasta. Gdańsk z masą malowniczych kanałów, Wrocław, może też Bydgoszcz, choć najatrakcyjniejszy odcinek jest tam dość wąski. A przede wszystkim nie trzeba ograniczać się do portów. Współczesna technika umożliwia budowę wystarczająco sztywnych i wytrzymałych platform, by można je było zakotwiczyć w nurcie rzeki, poza przystaniami. Wymogi technologiczne są wyższe ze względu na bezpieczeństwo, rzeką płynie kra, po powodziach zdarzają się wyrwane drzewa. Cena platformy pływającej w związku z tym nieco rośnie, ale możliwości są bardzo duże. Po zainstalowaniu zbiorników fekalnych, filtrów i fotowoltaiki można mieć własny dom autonomiczny. Baterie słoneczne w domu energooszczędnym wystarczą, żeby ogrzać wodę użytkową i wnętrze domu, oświetlić go i zapewnić zasilanie urządzeń.

Pozostaje kwestia przełamania przyzwyczajeń. Kiedyś prowadziliśmy z synem firmę tuningującą samochody, można powiedzieć, że kreowaliśmy modę. Teraz promujemy nowe formy mieszkania, choć zmiany postępują wolno.

Czy mieszkanie na wodzie ma wady? W porcie Czerniakowskim latem bywa dość ciasno i głośno.
Zejście po trapie może być trochę niewygodne, innych problemów nie widzę. Reumatyzm czy komary to bajki, komfort życia na pewno nie jest gorszy niż na lądzie. Jeśli komuś przeszkadza minimalne kołysanie, zawsze można zakotwiczyć dom na sztywno. Inną sprawą są rzecz jasna przeszkody urzędnicze, dom na wodzie nie ma adresu, ale to nie zależy od samej architektury.


Przeprowadzka do pływającego domu wymaga pewnych zmian stylu życia, ale to samo dotyczy osoby która z mieszkania w centrum wyprowadza się do domu na wsi.

0

Uchronić modernizm od zapomnienia

0

Rozmowa z Grzegorzem Piątkiem, krytykiem architektury i współzałożycielem Fundacji Centrum Architektury.

Buzynki z okresu powojennego modernizmu - zamiast burzyć - powinno się opisywać i chronić.Wikimedia, by Bornholm - Praca własna, GFDL, https://commons.wikimedia.org
Uchronić modernizm od zapomnienia
CZYTAJ DALEJ

Są kolorowe i robią niesamowite wrażenie! Najciekawsze murale namalowano w Polsce

1

Upiększają miejską przestrzeń, dodają koloru i sprawiają, że nawet zwyczajny blok może wyglądać jak dzieło sztuki. I to ogromne dzieło sztuki. Wielkoformatowe murale to te, które robią największe wrażenie. Niektóre są niesamowitymi, pojedynczymi obrazami w miejskiej szarzyźnie, inne tworzą całe galerie. Tak jest na przykład w Łodzi, gdzie działa fundacja Urban Forms. Od 2009 roku dzięki jej staraniom pomalowano kilkadziesiąt fasad. Jeżeli jesteście fanami tego rodzaju sztuki ulicznej, możecie nawet wybrać się na wycieczkę śladami łódzkiego street artu. Takie wypady i warsztaty organizuje fundacja. A jest co oglądać!

Shutterstock.com
Są kolorowe i robią niesamowite wrażenie! Najciekawsze murale namalowano w Polsce
CZYTAJ DALEJ