Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Dizajnerski dom architekta z tężnią solankową

0

- W trakcie budowy domu przechodnie pytali, ile będzie kosztować wstęp do tego sanatorium - wspomina architekt Bogdan Kulczyński, autor projektu i zarazem właściciel niezwykłego domu z miniaturową tężnią. To tylko jedno ze śmiałych rozwiązań, które zastosowano w wielopokoleniowym domu pachnącym tarniną.

Kilkanaście kilometrów od centrum Warszawy można poczuć się jak na plaży w Kołobrzegu, gdzie powietrze pachnie morską bryzą! Fot. Reynaers
Dizajnerski dom architekta z tężnią solankową

Krzysztof Zięba: W portfolio pracowni pański dom w Józefowie nazwany jest wielopokoleniowym, ale większość osób mówi o nim po prostu "Dom z tężnią". Trudno przejść obojętnie obok elewacji ze szkła i spływającej solanką tarniny.
Bogdan Kulczyński: Pomysł dojrzewał przez kilka lat. Od początku wiedziałem, że dom będzie prosty. Miał mieć swój wyraz, ale zarazem nie powinien być wykrzyknikiem odcinającym się na tle lasu, tylko bryłą wkomponowaną w otoczenie. Podczas jednego z pobytów w Konstancinie uderzył mnie widok tamtejszej tężni. Pomyślałem, że zastosowana jako elewacja będzie miała fakturę, strukturę, będzie żyła dzięki płynącej wodzie i odkładającej się soli. Z perspektywy ośmiu lat mogę powiedzieć, że spełniła wszystkie moje wymagania. Latem chłodzi powietrze, a solny aerozol pozytywnie wpływa na zdrowie - jeszcze podczas budowy jeden z przyglądających się pracom przechodniów spytał mnie, ile będą kosztowały bilety do tego sanatorium. Splotło się więc wiele czynników, od estetyki i pewnej oryginalności, po trwałość i walory zdrowotne.

Projektując własny dom, mógł pan eksperymentować z formami i kolorem.
Od zewnątrz dom wykończony jest czterema różnymi materiałami. Oprócz tarniny mamy więc deskowanie z modrzewia. Część elewacji pokryta została kamiennymi płytami o fakturze podobnej do pumeksu. Użyłem czarnej lawy wulkanicznej wydobywanej w Turcji. Notabene płyty przyjechały do Józefowa przez Chiny.

Źródło: Reynaers

Kamień jest oczywiście materiałem używanym w architekturze od tysięcy lat, nieco nietypowy jest natomiast sposób montażu. Płyty są przyklejone do podkonstrukcji, a nie przykręcone czy podwieszone. Rdzawy walec mieszczący klatkę schodową jest wykończony blachą cortenowską. Ten rodzaj stali pokrywa się w kontrolowany sposób trwałą warstwą rdzy i nie ulega przez to dalszej niekorzystnej korozji. Były wątpliwości, czy będzie dobrze pracował z aluminium. W ciągu kilku lat które upłynęły od budowy, żadne takie problemy nie wystąpiły. Te materiały są wciąż dla mnie dużą radością.

Jak sprawdza się taki zestaw?

Nigdy nie wybudowałbym w podobnym miejscu tynkowanego domu. Niezależnie od moich upodobań, tak wykończona ściana w lesie i cieniu nie sprawdza się najlepiej, bardzo szybko zaczyna kwitnąć, pojawiają się na niej porosty i mchy. Na kamieniu może to wyglądać dobrze, ale pozieleniały tynk sprawia fatalne wrażenie. Tężnia właściwie przez cały czas wygląda tak samo. Tarnina ma naturalny, leśny kolor. Modrzew nieco ściemniał, czarny kamień od północno-zachodniej strony pokrywa się lekkim nalotem. Widać, że dom ma swoje lata, ale przy zastosowaniu materiałów, które dobrze się starzeją, działa to tylko na korzyść architektury.

Źródło: Reynaers

Paradoksalnie bryła znika na tle lasu.

Mimo całkiem sporych rozmiarów dom zauważa się dopiero, stojąc vis-a-vis niego. Relacja między budynkiem a jego otoczeniem była dla mnie zawsze ważna. Wszystkie rośliny ozdobne mają białe kwiaty, tworzą kompozycję, ale najważniejszym kryterium przy ich wyborze było dopasowanie do leśnego otoczenia. Po co budować dom wśród sosen, jeśli chce się wyciąć drzewa i urządzić trawnik? Nie boję się w tym przypadku użyć słowa "cwaniactwo" - korzysta się z lasu, który zachowali sąsiedzi. Tak się niestety zbyt często zdarza, dla wielu osób ładna działka to działka pusta. Ale gdyby wszyscy tak robili, żylibyśmy na pustyni. Józefów na szczęście pod tym względem jest miejscowością przyjazną, poprawia się przestrzeń publiczna, widać że przy nowych domach pracują architekci.

Dom z Tężnią ma powierzchnię użytkową przeszło 500 mkw. To dużo?

Od początku miał służyć kilku pokoleniom rodziny, starszym od mojego i młodszym. Starsi mieszkają niezależnie od nas, bo tak jest dla nich wygodniej, młodsi są z nami. Przestrzenie w domu można połączyć w jedną całość na poziomie każdej kondygnacji. Obecnie są rozdzielone na pierwszym piętrze, czyli na poziomie prywatnym. Rzut budynku jest prosty, jestem wrogiem niepotrzebnego komplikowania, wstawiania wymyślnych klatek schodowych zajmujących najlepsze miejsce. Ta prostota nie wyklucza małych tajemnic. U nas są to na przykład ukryte przejścia przez biblioteczny regał do dodatkowych pomieszczeń. Takie zabiegi bardziej mnie bawiły, niż sztucznie udziwniona forma wnętrza.

Źródło: Reynaers

Salon za tężnią jest daleki od standardu.

Wspólne pomieszczenie, którą wolę nazywać "kostką", ma wymiary 10x10x6 m. Jest umieszczone poza właściwym domem. Łącznik spinający obie części budynku mieści strefę wejściową, a także pracownie - moją i żony. Bez opuszczania wnętrza wychodzimy z domu do pracy. A później możemy się spotkać w kostce. To przestrzeń, która w razie potrzeby pomieści przyjęcie na sto osób, wysoką choinkę albo dwie osoby, które chcą posłuchać muzyki.
W wielu skądinąd wyrafinowanych domach brak takiej dużej, wielofunkcyjnej przestrzeni służącej spotkaniu, zabawie czy poważniejszym sprawom. Duża przestrzeń może być wspólnie odczuwana, mnie zawsze relaksowała i mobilizowała zarazem. Z wielką przyjemnością obserwuję też, jak ta przestrzeń żyje i zmienia się, przekształcana przez reżyserów i scenografów. W tym wnętrzu nagrano już wiele programów, filmy, za każdym razem powstawały nowe kompozycje, wiele z nich mnie samego zaskoczyło.

Czy takie eksperymenty nie kuszą do przeprojektowania domu?

Za każdym razem traktuję to jako sprawdzian, czy coś bym zmienił. Nie. Może wprowadziłbym pewne udogodnienia. Mała winda łącząca trzy kondygnacje budynku mogłaby się przydać. Ale z bryły, rozplanowania wnętrz czy materiałów wciąż jestem zadowolony.

Bogdan Kulczyński, założyciel Pracowni Kulczyński Architekt. Wykładowca akademicki, członek Rady Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej (1982-1985), prezes Wolnego Koła Architektów SARP (1985-1987), wiceprezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP (1987-1989), sędzia konkursowy SARP. Autor wielu projektów budynków mieszkalnych, wnętrz, obiektów użyteczności publicznej m.in. Centrum Olimpijskiego PKOL w Warszawie oraz Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie. Autor wielu wystaw w kraju i za granicą.

0

Słynne budynki nie z tego świata

0

Kopuły, spodki, fantastyczne wieże jak z filmów science fiction istnieją naprawdę. Były symbolami nowoczesności, zapowiadały rychły podbój Kosmosu i budowę miast przyszłości. A przy okazji służyły jako wieże widokowe, biurowce czy budynki mieszkalne.

CZYTAJ DALEJ

Filharmonia w Szczecinie - królestwo muzyki i dobrej architektury

0

Tu nikt nie może narzekać na brak wydarzeń. "Zakończenie sezonu – Summer Gala", "Muzyczny pociąg na trasie Szczecin-Berlin-Szczecin", "Muzyczny happening", "West Side Sinfonietta", "Silent Disco" – to tylko niektóre z tegorocznych czerwcowych imprez organizowanych w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie.

Shutterstock.com
Filharmonia w Szczecinie - królestwo muzyki i dobrej architektury
CZYTAJ DALEJ