Facebook Instagram
Facebook Instagram
Partner:

Cztery wesołe nogi i dwie smutne twarze, czyli dlaczego ludzie kochają tango

0

– Tango to forma uzależnienia, przyjemnego, ale nie niebezpiecznego. Przy okazji rozwija fizycznie, psychicznie, emocjonalnie. Ma też ogromny wpływ na rozwijanie kontaktów międzyludzkich – słyszę od Ireneusza Michalewicza, instruktora tanga, kiedy pytam, dlaczego właśnie ten taniec budzi w ludziach tak ogromne emocje. – To niezwykle zmysłowa forma otwarcia się na drugą osobę – dodaje.

Shutterstock.com
Cztery wesołe nogi i dwie smutne twarze, czyli dlaczego ludzie kochają tango

Tango to zarówno taniec, jak i muzyka. Narodziło się na przełomie XIX i XX wieku w Argentynie i Urugwaju, ale początkowo tańczono je w podrzędnych lokalach i domach publicznych. Przez lata uważane było za taniec nieprzyzwoity, wręcz zakazywano go na niektórych dworach, potępiał go papież Pius X. Jednak stopniowo opinie takie łagodniały.

Zmysłowa forma bliskości

– Tango jest tańcem zmysłowym, ale nie erotycznym, choć wiem, że z boku wygląda to może nieco inaczej – zauważa Katarzyna Press, która wraz z Ireneuszem Michalewiczem prowadzi szkołę tanga Tangoki. – Jest zmysłowy, bo angażuje wszystkie nasze zmysły, wymaga od nas całkowitego skupienia i zaangażowania. Muszę w niezwykle drobnych naprężeniach ciała partnera rozszyfrować, co ma zamiar zrobić, jaki ruch wykonać.

Dlaczego jest to tak ważne? W tangu są dość jasno rozdzielone dwie role: osoby prowadzącej i osoby podążającej. Prowadzący, zazwyczaj jest to mężczyzna, powinien wiedzieć, czego chce. – Przyznam, że zauważyliśmy z Irkiem, że w relacjach damsko-męskich to kobiety często wiedzą, czego chcą, i to one podejmują decyzje. W tangu zaś, które jest tańcem całkowicie improwizowanym, kobieta mówi: "pójdę z tobą, gdziekolwiek mnie poprowadzisz”, po prostu musi zaufać partnerowi – tłumaczy instruktorka.

Na aspekt ten zwraca również uwagę Marta, 30-letnia gdynianka, która tangiem zaraziła się kilka lat temu. – Znajomy pilnie potrzebował partnerki do tańca i odezwał się do mnie. Powiedziałam, że nigdy nie tańczyłam tanga, które ma opinię jednego z najtrudniejszych tańców, a on zadał mi jedno pytanie: "Czy umiesz chodzić do tyłu?". Tak dałam się zaciągnąć na pierwszą milongę, czyli spotkanie ludzi tańczących tango. Jako że chodzenie do tyłu okazało się wyzwaniem (zwłaszcza w szpilkach, w których nigdy wcześniej nie chodziłam), miałam od początku okazję docenić, co znaczy dobry partner. Gdyby nie to, że tańczyłam, a raczej z przerażeniem kroczyłam do tyłu prowadzona przez kogoś, komu ufałam, nic by z tego nie było – wspomina Marta.

Kto właściwie może tańczyć tango?

Czy trzeba mieć doskonałą kondycję fizyczną młodego człowieka, a może właśnie dojrzałość psychiczną osoby dorosłej?
– Tango to taniec chodzony. Jeśli ktoś jest w stanie pospacerować parę godzin, to znaczy, że może tańczyć tango – mówi Ireneusz Michalewicz. – Dlatego na kursy przychodzą ludzie od wieku mniej więcej 16 lat do lat 80.

– Młodzi czasem chcą poznać kogoś na kursie, ale sporo osób przychodzi już w parach. Często pojawiają się osoby dojrzałe, które zdążyły zrobić karierę, odchowały dzieci, a teraz w końcu on i ona chcieliby coś zacząć robić razem. Bo do tej pory on szedł na kosza albo na ryby, ona na tenisa czy jogę, żyją w związku, ale mało czasu spędzają razem. Tango staje się ich wspólną pasją. I z naszych obserwacji wynika, że takie osoby z tangiem już związują się na dobre – dodaje Katarzyna Press.

Tango - terapia małżeńska

Oboje tancerze przyznają, że najpiękniejsze w tangu jest jednak to, że ludzie przychodzący na kurs często myślą sobie na początku, że ot, spędzą wesoło kilka wieczorów, a tymczasem odkrywają coś niesamowitego: ogromny obszar kontaktu z drugim człowiekiem, często nowy dla siebie gatunek przepięknej muzyki, inną kulturę i radość z posiadania wspólnej pasji. Niektóre pary traktują taniec wręcz jak terapię małżeńską.

– W tangu jest bardzo dużo bliskości. Pamiętam, że po kilkudniowym intensywnym kursie podeszła do mnie taka na oko 50-letnia para i przyznała, że tak dużo i intensywnie nie obejmowała się w przeciągu wielu ostatnich lat – ze śmiechem wspomina Ireneusz.

Ile czasu potrzeba, żeby nauczyć się tańczyć tango?

Tancerze zgodnie twierdzą, że to jest jak z nauką języka: jedni opanują go szybciej, inni wolniej, jedni chcą mówić perfekcyjnie, inni potrzebują jedynie móc się dogadać, różne są motywacje, różny poziom zaangażowania. Żeby się tangiem bawić, teoretycznie wystarczy kilka prostych kroków. Ale nauka tanga nie polega na nauce kroków, lecz na porozumieniu z drugą osobą.

– W przypadku tańców towarzyskich ćwiczy się i tańczy, by osiągnąć jakiś kanon doskonałości, które oceni turniejowy sędzia. Frajda tańczących nie jest celem. Natomiast w przypadku tanga argentyńskiego najważniejsze jest to, żeby w tańcu dać radość partnerowi/partnerce i sobie. Zadowolić siebie nawzajem, a nie obserwatora. Jeśli ktoś patrzący na nas z boku ma z tego przyjemność, to jest to miły, ale uboczny efekt – zauważa Katarzyna Press.

W tańcu korzystamy z różnych kanałów komunikacji: mogą to być dotyk, wzrok, muzyka. W skupieniu para zwykle świata poza sobą nie widzi. Ci, którzy podziwiają ich taniec, często widzą tylko "cztery wesołe nogi i dwie smutne twarze". Ale to nie smutek - to koncentracja. Po zakończonym tańcu ludzie niekiedy głośno się śmieją, dziękując partnerowi za niesamowite doznania. – Gdy już komuś zaufamy, gdy rozumiemy czyjeś ciało i gesty, tango staje się najbardziej kreatywnym tańcem na świecie – dodaje Marta.

0

GMO. Przyszłość rolnictwa, a nie jego zagłada

0

Genetyka to jedna z najbardziej kontrowersyjnych dziedzin nauki. W medycynie, np. w postaci bakterii produkujących insulinę, genetyczne modyfikacje są powszechnie akceptowalne. Niestety kiedy tych samych metod inżynierii użyjemy w stosunku do jedzenia sprzedawanego w supermarketach, możemy być pewni ulicznych protestów. Co to jest GMO i czy jest się czego bać?

Shutterstock.com
GMO. Przyszłość rolnictwa, a nie jego zagłada
CZYTAJ DALEJ

Otwórz się na prawdę. Dlaczego oszukujemy się w anonimowych ankietach?

0

Prawie 70 proc. Polaków deklaruje, że uprawia sport kilka razy w tygodniu. Tak naprawdę robi to tylko 27 proc. 73 proc. uważa swoją pracę za lekką i przyjemną. Czy rzeczywiście? Pewnych jest tylko 19 proc. Jeszcze lepsze zdanie mamy o sobie jako kochankach. 84 proc. z nas uważa się za bogów/boginie seksu. Niestety przekonanych o własnych zdolnościach jest tylko połowa.

Shutterstock.com
Otwórz się na prawdę. Dlaczego oszukujemy się w anonimowych ankietach?
CZYTAJ DALEJ